Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowa. Pokaż wszystkie posty

Tanie gadanie

Słowa niezwykle staniały.
Rozmnożyły się, a straciły na wartości.

Czujemy przesyt ilością usłyszanych treści, ale ciągle jesteśmy głodni słów.
Tych przepełnionych miłością, słów wdzięczności, akceptacji, zachęty i zrozumienia. Tych jest jakby coraz mniej.
Za to tak popularna w ostatnich latach wolność słowa wydaje się otwierać coraz więcej drzwi do mówienia wszystkiego, wszędzie i wszystkim.
Łapiemy jeszcze większy wiatr w żagle, kiedy mamy szansę napisać komuś coś zupełnie anonimowo. No istny raj!

Słowa stały się bronią, chociaż miały być narzędziem. Wygrywa ten, kto zada cios bardziej precyzyjnie, kto potrafi odpowiedzieć szybciej trafiając w najczulszy punkt.
Słowa miały wnosić życie, a nieraz niosą śmierć, zwątpienie, ekstremalnie niskie poczucie własnej wartości. Sieją ogromne spustoszenie w życiu dzieci, rzutując na ich dorosłe życie.

Coraz częściej słowa niszczą, chociaż według zamysłu Stwórcy miały budować.
Naprawdę piękne rzeczy słowa mogłyby zbudować, gdybyśmy tylko chcieli uczyć się używać ich w mądry i wartościowy sposób. Gdybyśmy częściej modlili się słowami Psalmu 141 'Panie, postaw straż przy moich ustach, przypilnuj drzwi moich warg.'

I że cię nie opuszczę aż do śmierci nie niesie ze sobą już tej wartości co kiedyś.
Przyjaciel, to nawet ten, którego widzimy drugi raz w życiu.
Obiecuję okazuje się słowem bez pokrycia, wypowiadanym pod wpływem emocji i chwilowego uniesienia.
Na zawsze oznacza nie więcej niż tak długo, jak będę mieć ochotę...

Dzisiaj wszystko musi być zapisane i podpisane. Tak bardzo brakuje zwykłego dotrzymywania słowa.
Tak lekko przychodzi nam podawanie dat i godzin. Obiecujemy coraz bardziej bezmyślnie: zrobię, załatwię, podjadę, oddam, przyjdę, powiem, przekażę...
A czy zastanawiałaś się kiedyś nad tym, jak na nasze obietnice patrzy Bóg? Czy to czasem nie jest tak, że obietnice bez pokrycia przekształcają się w kłamstwo?
Bo skoro mówisz, że nikomu nie powiesz, a rozpowiadasz wszystkim dookoła, to czy twoich zapewnień nie można nazwać kłamstwem?
...

Lepiej przyznać czasami: nie dam rady, niż sprawić komuś zawód.
Mądrzej jest odmówić od razu i dzięki temu nie stracić czyjeś zaufanie. Sama wiesz, jak trudno jest je potem odbudować.


Przyznaję, że mówię za dużo.
Mówię za dużo niepotrzebnie. Za dużo słów mi ucieka, wymyka się z błahych powodów: bo głupio nic nie mówić, bo mnie poniosło, bo rozmowę chcę jakoś podkręcić, bo słyszałam to czy tamto i aż żal nie powtórzyć.
Bo ktoś mnie zdenerwował i muszę się wygadać.

Ale zaczynam doceniać minimalizm w słowach.
Odkrywam powoli ogromną potęgę milczenia, ale i moc odpowiednio dobranych słów.
Chcę wrócić do uważności w mówieniu i do obdarowywania drugiego człowieka słowem.
Słowem miłym, szczerym, życiodajnym.

Język w Biblii nazwany jest 'krnąbrnym złem, pełnym śmiercionośnego jadu.' List Jakuba 3;8
Bóg mówi też, że język potrafi splamić całe ciało i rozpalony przez zło miejsca kary wprawić w ruch koło najniższych skłonności. (List Jakuba 3;6)
Mocne.

Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiemy, zdamy sprawę przed Bogiem. (Mateusza 12;36)
Myślałaś kiedyś o tym?
Z każdego. Jednego. Bezużytecznego. Słowa.
To też jest mocne i też prawdziwe.

Ten fragment na nowo we mnie odżył. Częściej gryzę się w język, częściej unikam dyskusji, które i tak donikąd nie prowadzą.
Bardziej uważam na to co mówię i w jaki sposób to robię w gronie moich najbliższych. Bo prawda jest taka, że przy nich niestety najłatwiej nam tracić kontrolę. Przecież kochają, przecież wybaczą... I pewnie wybaczą, ale zasiane w nich słowa w końcu wydają owoc. Jaki on będzie? To zależy od tego, co zasiałaś.
Pomyśl przez chwilę, co udało ci się zasiać w sercach swoich dzieci dzisiaj.
Przed chwilą, przy śniadaniu, podczas spaceru...
Może mogłabyś coś zmienić? Coś ulepszyć? Coś dodać? Albo czegoś postarać się już nigdy więcej nie powiedzieć...?
Ja wiem, że mogę. Mogę siać lepiej.

Nasze słowa mówią bardzo wyraźnie o stanie naszego serca. Odkrywają wszystko co w sobie mieści, a co na co dzień często udaje się nam ukrywać.
Wszystkie żale, złości, nieprzebaczenie, brudne myśli. Wszystkie braki i cały nadmiar niepotrzebnych śmieci.
Z obfitości serca mówią usta czy tego chcesz, czy nie. (Łukasza 6;45)

Dlatego nieraz zastanawiam się, co mówią o mnie moje słowa. Bo one tak wiele mówią o nas.
O mnie i o tobie.
I chociaż może akurat mówimy o kimś innym, to sposób w jaki to robimy, słowa których używamy, emocje, które temu towarzyszą, ton, mowa naszego ciała.. to wszystko opowiada o naszym sercu i o tym, jak mamy się w środku.
Możemy być nadzy nawet o tym nie wiedząc. Stać totalnie obnażeni, chociaż w nowych spodniach i modnym, jesiennym płaszczu.

Niech no tylko coś pójdzie nie tak.
Niech no tylko ktoś nas zdenerwuje.
Niech no tylko emocje sięgną zenitu.

Dobór słów opowiada o tym, co nosimy w sobie. Wyjawia, co tak naprawdę kryje się za naszym szerokim uśmiechem.
Tematy, które poruszamy wołają na nasz temat.
Momenty w których milczymy, krzyczą o naszym charakterze.

Nasze słowa staną się darem dla tych, którzy słuchają. Taką inwestycją w drugiego człowieka.
Niech będą tak precyzyjnie dobrane jak torebka do najnowszej sukienki.
Dopieszczone jak makijaż na ważną uroczystość.
Nieprzypadkowe.
Jak składniki twojego ulubionego dania.

Powiedz komplement tylko wtedy, kiedy naprawdę masz go na myśli.
Obiecuj, kiedy naprawdę chcesz i możesz dotrzymać słowa.
Daj słowo, ale tylko szczere. Bogate w treść i znaczenie.


Niech z waszych ust nie wychodzi żadne zepsute słowo.

Mówcie tylko o tym, co dobre, dla zbudowania w potrzebie, 
tak by na słuchających mogła spływać łaska.
                                                                         Efezjan 4;29


Chociaż nikt z ludzi nie ujarzmił jeszcze języka (List Jakuba 3;8) to pamiętaj, że masz Boga, z którym wszystko jest możliwe.
Dla Niego i z Nim nie ma rzeczy niewykonalnych.
No nie ma!

Niech nasze gadanie nie będzie tanie.
Niech niesie Bożą wartość i ubogaca każdego, kto nas słucha.



O słowach ciąg dalszy..

Ostatnio pisałam o słowach w domowym zaciszu. (KLIKNIJ)
Po obnażeniu pewnych prawd dotyczących słów wypowiadanych za zamkniętymi drzwiami naszych domów, obiecałam Wam kilka sposobów na wprowadzenie zmian. Zmian niezbędnych do poprawienia jakości naszej mowy.

Przeglądnęłam chyba wszystkie zbierane miesiącami materiały dotyczące słów i języka jakiego używamy.
Przeczytałam mnóstwo rad  i sposobów poradzenia sobie z problemem, który w mniejszym lub większym stopniu dotyczy nas wszystkich.
Dla Was i dla siebie samej, te wszystkie informacje uporządkowałam i mam nadzieję, że wprowadzenie ich w życie uczyni wasze domy miejscem, do którego chce się wracać, jeszcze mocniej scali wasze rodziny i przyniesie wiele dobrych zmian w waszej codzienności.

Może nie zawsze będzie łatwo, ale będzie warto.
Obiecuję.



1. Pilnuj swojego serca
To nie pomyłka. Piszę o słowach, ale to właśnie serce jest źródłem wszystkiego, co wychodzi z naszych ust.
'Z ust wypływa to, co się kryje w ludzkim sercu.' Ewangelia Łukasza 6;45
Uważaj, na co patrzysz, czego słuchasz, co czytasz, co wypełnia twój czas.
Uważaj z kim się przyjaźnisz i od kogo czerpiesz wzorce.
Uważaj czym karmisz swoje wnętrze, co w sobie pielęgnujesz i o czym myślisz.
Myślenie o tym co 'prawdziwe, szlachetne, sprawiedliwe, czyste, miłe, godne polecenia, może uchodzić za wzór i zasługuje na uznanie' (List do Filipian 4;8) pomoże utworzyć barierę ochronną wokół twojego serca.
Życie aferami i plotkami.
Życie w gniewie i nieprzebaczeniu.
Życie z ciężarem dnia poprzedniego.
Życie z sercem przepełnionym strachem i troską o dzień jutrzejszy.
Życie w relacji z nieodpowiednimi, toksycznymi ludźmi, na pewno utrudnią ci to zadanie.
Wypełniaj swoje serce Bogiem i Jego Słowem. Karm się dobrymi rzeczami, otaczaj kochającymi ludźmi, swoje myśli kieruj w stronę wdzięczności, pielęgnuj w sobie dobre emocje, a twoja mowa diametralnie się odmieni.

2. Pomyśl za nim powiesz
Za nim coś powiesz, pomyśl co powiedzieć i w jaki sposób to zrobić.
Pomyśl, co twoje słowa wniosą do danej sytuacji? Jakie będą ich konsekwencje? Szczególnie, jeśli sytuacja jest napięta, a twoja cierpliwość właśnie się skończyła.
Może trzeba użyć innych słów? Zmienić ton? A może przemilczeć?
W takich chwilach często lubię przypominać sobie, że Bóg ciągle słucha. Że stoi obok. Że mimo, że go nie widzę, jest przecież bliżej niż mój oddech i obserwuje moje życie. To mi pomaga opanować emocje i wypowiedzieć słowa, które niosą życie, lub zacisnąć zęby i nie mówić nic.
Czasami dobrze jest chwilę odczekać. Wyjść i ochłonąć. Czasami milczeć, pozwalając Bogu uciszyć wzburzoną duszę.
Bądź rozważny jeśli chodzi o język, jakim się posługujesz.
Nie mów wszystkiego, co przyjdzie ci do głowy.
Nie daj ponosić się emocjom.
Pomyśl, za nim cokolwiek wyjdzie z twoich ust.

3. Zmień swoje wymagania
Jeśli myślisz, że twoje dziecko zawsze posłucha cię w tym samym momencie, w którym o coś go poprosisz lub czegoś zabronisz- jesteś w błędzie.
Jeśli myślisz, że twój mąż spełni twoją prośbę chwilę po tym, jak ją usłyszy- prawdopodobnie również jesteś w błędzie. Możliwe też, że czasami będzie chciał spędzić czas w męskim gronie i nie zrezygnuje z wszystkich swoich hobby tylko dlatego, że jest twoim mężem.
Można mnożyć podobne przykłady. Czasami po prostu stawiamy poprzeczkę za wysoko, za dużo wymagamy od naszych bliskich. Oczekujemy, że coś dla nas poświęcą. Że dostaniemy to, o co prosimy tu i teraz. Że poradzą sobie z czymś sami, a tymczasem potrzebują naszej pomocy. Po raz kolejny.
Stawianie zbyt wysokich wymagań wobec dzieci, męża czy innych członków rodziny, może stać się źródłem wielu nieporozumień.
Spróbuj zrozumieć. Jeśli możesz- wymagaj mniej. Oczekuj mniej. Unikniesz dzięki temu kłótni i prawdopodobnie wielu niepotrzebnie wypowiedzianych słów

4. Zorganizuj się
Bałagan w domu, zgubione klucze czy komórka tuż przed wyjściem, przepełniony kosz z praniem, pusta lodówka i głodna rodzina, rachunki niezapłacone w terminie, kolejna zarwana noc..każdemu z nas takie rzeczy się przydarzają. W takich sytuacjach zazwyczaj stajemy się bardziej nerwowi.
Prawda jest taka, że jeśli jesteśmy zmęczeni, zestresowani czy przepracowani, trudno jest nam panować nad emocjami.
W naszym życiu bardzo ważna jest organizacja, która pomoże nam zminimalizować ilość stresujących sytuacji w naszym codziennym życiu. Mniej takich momentów, oznacza mniej słów, których moglibyśmy się wstydzić.
Zapisz i zaplanuj z wyprzedzeniem. Odłóż na miejsce. Nie zostawiaj na ostatnią chwilę. Znajdź czas na odpoczynek i sen.
Jeśli już zdarzy ci się taka sytuacja. Jeśli powiesz o kilka słów za dużo, postaraj się wyciągnąć wnioski. Zastanów się, jak uniknąć podobnych momentów w przyszłości.
Zastanów się jak lepiej zorganizować swój czas i co musisz zrobić, żeby im zapobiec.

5. Módl się
Bez tego ani rusz.
Momenty trudne. Momenty w których tracimy kontrolę. Momenty, w których szybciej powiemy niż pomyślimy. Momenty, w których tak trudno jest nam utrzymać język za zębami, a wiemy, że powinniśmy. TE momenty mogą stać się dla nas 'pretekstem' do modlitwy.
Krótkiego westchnienia do naszego Taty o pomoc lub przebaczenie.
Nie bój się prosić.
Proś o Bożą mądrość w wypowiadanych słowach.
Proś, by były one błogosławieństwem i pocieszeniem.
Proś o Bożą siłę w przezwyciężaniu własnych słabości.
Proś o to, by twoja mowa budowała waszą rodzinę.
Proś, aby za każdym razem, kiedy otwierasz usta, twoje słowa pochodziły od Niego.
Proś, o Bożą ochronę i straż (Psalm 141;3)
Dziękuj, za każde kolejne zwycięstwo.


Bądź blisko Boga i obserwuj swoje postępy.
Decyzja po decyzji.
Słowo za słowem.
Małymi krokami do celu.

Niech nasze słowa prowadzą innych do pełnego poznania Boga.
Niech nasze słowa będą radością i chwałą dla Niego.
Niech nasze słowa będą jak plaster miodu dla tych, którzy nas słuchają.

Nawet za zamkniętymi drzwiami.
Przede wszystkim za zamkniętymi drzwiami.









Słowa

Mają ogromną moc.

Moc ochronić przed niebezpieczeństwem. (Przypowieści Salomona 21;23)
Moc osłodzić duszę i leczyć ciało. (Przypowieści Salomona 16;24)
Moc zachować czyjeś życie i moc zgubić człowieka. (Przypowieści Salomona 13;3)
Moc błogosławieństwa i przekleństwa. (Jakuba 3;10)
Moc ożywiać nadzieję, radość, pokój, miłość.. i moc zabić to wszystko. (Przypowieści Salomona 18;21)
Moc ujawnić, co tak na prawdę kryje się w sercu. (Ewangelia Łukasza 6;45)
Moc przynieść uniewinnienie i potępienie. (Ewangelia Mateusza 12;37)
Moc wywołać złość i moc rozładować atmosferę wypełnioną gniewem. (Przypowieści Salomona 15;1)
Moc zranić tak mocno, że rana goi się długo, pozostawiając bliznę na zawsze.
Moc niszczyć i budować relacje, pewność siebie, poczucie własnej wartości.
Moc rozbudzić uczucie trwające całe życie.
Moc kształtować kolejne pokolenia.
Słowa mają ogromną moc.

O słowach i sposobie w jakim używamy naszego języka można napisać wiele. I taki mam zamiar.
Chcę dotknąć kilku wymiarów tego tematu.
To temat rzeka, a taki ważny..ważniejszy niż nam się wydaje.



Dzisiaj będzie o słowach w naszych domach, rodzinach, małżeństwach.
Języku, jakiego używamy w stosunku do najbliższych.. podobno.
Tych, których najbardziej kochamy, na których najbardziej nam zależy..podobno.

Obserwuję ostatnio- u siebie przede wszystkim!!!- jak łatwo nam przychodzi w naszych domach mówić.
Zdanie swoje jedynie słuszne wykrzykiwać.
'Nazywać rzeczy po imieniu'.
I poganiać, wyganiać, uciszać, do pionu ustawiać i karcić do woli. To przecież nasze dzieci. Możemy to robić i nawet powinniśmy.
Mówić prawdę i tylko prawdę w sposób... daleki od ideału. Co by zapamiętał i nigdy już tego 'błędu' nie powtórzył.
Krzyczeć i dosadnie tłumaczyć. Z odpowiednią oprawą mowy ciała oczywiście. Bo gdzież by tak bez tego wymachiwania rękami i bez palca w górze. No nie dotrze po prostu, więc trzeba.
Bez szacunku mówić do męża, żony, mamy, babci.. oni wiedzą, że już tak mam. Mi trzeba po prostu wybaczyć.

Jak łatwo nam przychodzi język niedopuszczalny dla obcych uszu używać. I jak człowiek już powie, to się ogląda za siebie, czy czasem ktoś przez przypadek nie słyszał.
W domu dajemy 'upust emocjom'. Po całym dniu tłumienia ich w sobie, napięcie trzeba rozładować. To takie przecież oczyszczające. Przynosi ukojenie i zdrowie psychiczne pomaga zachować, a przy innych nie bardzo wypadało..

Nie zawsze tak jest.
Nie codziennie.
Nie wszyscy tak mają.
Ale jak już się zdarza, to w domu najczęściej.
Bez świadków, obcych oczu i uszu.
Zupełnie bez.. sensu.

Potrafimy grzecznie odpowiadać wszystkim klientom. Taka praca, za to nam płacą.
W domu już brakuje cierpliwości.
Potrafimy cudze dzieci łagodnie upominać. Stanowczo, ale bez krzyku, to co złe pokazać, uczyć. Na 100 pytań odpowiadać i tłumaczyć.
W domu już brakuje na to siły.
Potrafimy godzinami o problemach i życiu innych słuchać z uwagą i pełnym skupieniem. Doradzamy najlepiej jak potrafimy, z serca.
W domu marzymy o ciszy. Jeszcze jedno 'mamo' i zwariuję chyba!
Potrafimy z uśmiechem na twarzy sąsiadce pomagać.
W domu niech już o nic nie proszą. Ciągle ktoś coś chce!
Potrafimy komplementy prawić na prawo i lewo- prześliczna ta torebka; co ja bym bez ciebie zrobiła; jesteś w tym na prawdę dobry; pyszne! sama zrobiłaś?...
W domu trudniej nam dostrzegać te dobre rzeczy. Często na wadach się skupiamy. Na tym co nas drażni i przeszkadza.

Potrafimy przy innych tak bardzo inaczej.
Bo nie wypada, bo będzie afera, bo chcemy, żeby dobrze o nas myśleli, mówili.
Takich sytuacji to mi w sekundzie przychodzi na myśl kilka..kiedy ze względu na 'publiczność' spięłam się w sobie i nerwy trzymałam na wodzy słowami nie raniąc nikogo.
Tak być nie może..

W domu wszystko wypada. Wszystko nam wybaczą. Wszystko zapomną i przyzwyczają się jak trzeba.
W domu często brakuje hamulców.
Tam jesteśmy najbardziej 'sobą'.
Za zamkniętymi drzwiami, ci najbardziej nam bliscy, poznają nas naprawdę.
Bez księdza, nauczyciela, szefa, klienta, pacjenta, rodzica, koleżanek obok. Bez świadków.

W domu nie chce nam się starać aż tak. Przebierać w słowach.
Nie chce nam się uważać na to co i jak mówimy.
Nie chce nam się myśleć o tonie, gestach, mimice. O konsekwencjach.
Nie chce nam się analizować czy warto mówić czy nie warto. Czy można inaczej, łagodniej i piękniej.
A może lepiej milczeć i nawet jednego słowa nie wypowiedzieć? Tak chyba jest najtrudniej czasami.

Wiem, że w tym samym domu setki razy wyznawano miłość.
Że komplementy były nie raz, cierpliwe tłumaczenie i tysiące ciepłych słów. Że na dzieciach ci zależy a męża kochasz nad życie. Wiem. Ale... w domu czasami nie chce nam się starać aż tak.
Bo czasami są momenty, że bardzo się musimy postarać. Bardzo ze sobą walczyć, żeby te słowa wypowiedziane budowały a nie niszczyły.
Żeby były błogosławieństwem dla tych, którzy słuchają. (Efezjan 4;29)
Żeby przyniosły dobry owoc w życiu naszych dzieci, żony i...
Żeby były uprzejme i z uśmiechem powiedziane. Chociaż padamy z nóg albo humor nie taki.
Żeby były świadectwem tego, że dziećmi samego Boga jesteśmy.

Bo jakoś łatwiej siły wykrzesać przy koleżance z pracy stojącej obok. Albo jak sąsiad za płotem liście grabi. Jak dalsza rodzina przyjedzie i słucha, co powiesz jak syn przez przypadek ZNOWU kakao czy zupę wylał na ledwo umytą podłogę. I jeszcze jak się córeczka pomału ubiera w przedszkolnej szatni pełnej rodziców, to jakoś łatwiej nie poganiać i z uśmiechem poczekać. Bo patrzą i słuchają. A my przecież dobrze w oczach innych chcemy wypaść.
Jakoś łatwiej jak ktoś patrzy i słucha. A przecież ciągle Ktoś patrzy i słucha.
Co widzi? Co słyszy?

Obraz w naszym salonie wisi jak byk:

CHRYSTUS jest głową tego domu
Milczącym słuchaczem każdej rozmowy
Niewidzialnym gościem przy każdym posiłku


Kiedy tak czasami słucha i przy kolacji z nami siedzi to... wolałabym, żeby czym innym akurat był zajęty. Trochę wstyd po prostu.
Bóg ciągle jest obok, a my zapominamy i odpuszczamy.
JA zapominam i odpuszczam.

Czasami nie wiemy, że tak mówić nie można. Zupełnie nieświadomi w pośpiechu wypowiadamy słowa, które zostają na całe życie. Mają wpływ na nasze dzieci i ich przyszłość. Zły wpływ.
Na ich poczucie wartości.
Na to, czy czują się kochane i w pełni akceptowane.
Czy wiedzą, że są dla nas ważne. Ważniejsze niż praca, porządek, telefon i fejs.

Jakiś czas temu zobaczyłam ten filmik.
Uważam, że warto, żeby każdy rodzic go zobaczył i być może coś sobie uświadomił.




A na sam koniec mądre słowa mądrego człowieka:

'Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze,
Dorosły żartuje, a dziecko błaznuje,
Dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy,
Dorosły jest ruchliwy, a dziecko wiercipięta,
Dorosły smutny, a dziecko skrzywione,
Dorosły roztargniony, a dziecko gawron, fujara.
Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło.
Dorosły robi coś powoli, a dziecko się guzdrze.
Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny.'


                                                                                                     Janusz Korczak


Jeśli widzisz potrzebę zmian.
Jeśli masz chęci do dobrych zmian.
Jeśli nie wiesz od czego zacząć..
cdn.