Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bóg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bóg. Pokaż wszystkie posty

Now(sz)a ty.

Podobno kłamstwo powtarzane dostateczną ilość razy, w końcu staje się prawdą.
Nie jest prawdą, ale my zaczynamy myśleć, że nią jest.

Często nie potrzebujemy drugiej osoby, żeby uwierzyć w bzdury.
Powtarzamy je sobie niezliczoną ilość razy i codziennie, na nowo, kłamiemy same siebie.
I w końcu zaczynamy wierzyć, całym sercem wierzyć, że to kłamstwo to prawda i nasza nowa rzeczywistość.
A jeśli wierzymy to i żyjemy tak, jakby to kłamstwo kłamstwem wcale nie było, ale niezaprzeczalną prawdą.

I to jest bardzo smutne życie.
Bo jak wygląda codzienność kogoś kto wierzy, że nic nie jest wart? Jakie są wybory takiego człowieka, relacje, praca, codzienność...?
Albo jak wygląda życie kogoś kto wierzy, że jego słabości są jego przeznaczeniem? Że nigdy nie wydostanie się ze spirali obżarstwa, picia, długów czy niepohamowanej złości?

Mówisz sobie czasami, że już nigdy nie będziesz inna?
Może ktoś kiedyś bezmyślnie wypowiedział te kilka słów w twoją stronę?
Usłyszałaś: Ty nigdy się nie zmienisz, a teraz to zdanie odbija się echem w twojej głowie za każdym razem, kiedy chcesz spróbować zrobić coś inaczej, lepiej.

A może to ty, ty sama, pomimo całego mnóstwa wspierających cię ludzi, doszłaś do takiego wniosku po nieudanej próbie zaczynania od nowa, po raz nie-pamiętasz-już-który...
Znasz to?


Piszę dzisiaj do siebie. Znowu.
Ale i do ciebie. Do kobiety, która wydeptujesz tę samą ścieżkę kłamstwa od tygodni, miesięcy, może nawet lat...
Piszę, bo prawda jest zupełnie inna.
Prawda jest taka, że możesz być inna.
Możesz być nowszą wersją siebie. Dzisiaj nowszą niż wczoraj, a jutro niż dziś.

Dlaczego nowszą? Odrobinę dziwnie to brzmi, ale posłuchaj...
Bóg jest prawdą, a On mówi, że jesteś nowym stworzeniem w Chrystusie.
On mówi, że stare przeminęło i wszystko stało się nowe. (2 Koryntian 5;17)
I może nigdy nie myślałaś o tym w ten sposób, ale ty JUŻ jesteś nowa! Jeśli tylko swoje życie oddałaś w ręce Jezusa - jesteś NOWYM stworzeniem w Nim.
A teraz uwaga - z dnia na dzień, możesz (a nawet powinnaś) stawać się... nowsza.
Biblia nie namawia do stania w miejscu. Biblia wzywa do doskonałości i uświęcenia, a skoro do tego wzywa to znaczy, że to jest możliwe.
Bez względu na to co mówią inni.
Bez względu na to, co mówisz o sobie sama.

Bóg mówi, że nie jesteś ofiarą swojej przeszłości, dzieciństwa, słabości czy charakteru. Jesteś zwycięzcą, bo Chrystus nim jest. (1 Kor. 15;57)
No to pięknie. Startujesz z pozycji zwycięzcy, a nie ofiary. Nie walczysz, ŻEBY zwyciężyć - walczysz JAKO zwycięzca!
A ty dałaś sobie wmówić, że jesteś skazana na porażkę.

On mówi, że zaczął w tobie DOBRE dzieło i doprowadzi je do końca. (Filipian 1;6)
A ty uwierzyłaś, że nie ma w tobie nic dobrego.

Bóg mówi też, że bez Niego NIC uczynić nie możemy, dlatego nie próbuj zmienić siebie sama. (Ew. Jana 15;5)
Samo-doskonalenie, tak bardzo teraz popularne, nie jest dla nas najlepszą opcją.
Nie możesz stać się lepszą o własnych siłach, nawet jeśli ktoś kiedyś powiedział ci, że wszystko w twoich rękach.

Sprawcą uświęcenia jest Duch Święty. (1 Piotra 1;2)
Nie poradnik, który akurat czytasz. Nie przyjaciel, dający tak wiele cennych rad. Nie konferencja, w której widzisz potencjał na nowy, świeży początek. Zbyt często pokładamy nadzieję w narzędziach, których używa nasz Stwórca, zamiast w Nim samym.

Mamy Boga - pomocnika. Stwórcę rzeczy nowych i sprawcę tych nowszych.
Dzięki temu dzisiaj możesz, naprawdę możesz, być lepszą wersją siebie niż wczoraj.

Kochana! Pomyśl tylko.
Dzięki Bogu, który ukochał cię wieczną miłością, dzisiaj możesz krzyczeć mniej i kochać bardziej.
Dzięki Bogu, który okazuje ci łaskę i wybaczenie, dzisiaj możesz przestać się gniewać i również wybaczać.
Dzięki Bogu, który jest twoim zaopatrzeniem, dzisiaj możesz przestać się martwić i spać spokojnie.

Dzięki Bogu, który jest twoją siłą, dzisiaj możesz jeść mniej.
Kupować mądrzej.
Wybierać uważniej.
Użalać się nad sobą rzadziej.
Mówić piękniej.
Uśmiechać się szczerzej.
Przytulać mocniej.
Dawać hojniej.
Gościć chętniej.

To TY musisz zrobić pierwszy krok w stronę zmiany.
Ale to BÓG pomaga ci przejść cały dystans tej nieznanej drogi.

Co nie przychodzi naturalnie, przychodzi przez łaskę. Ruth Chou Simons

Z Bożej łaski jesteśmy tym, czym jesteśmy. (1 Kor. 15;10)
Z Bożej łaski możemy być takimi, jakimi On chce, żebyśmy były.

Zaufaj Bogu, który jest większy niż twoja największa słabość i wszystko czyni now(sz)ym.
Nawet ciebie.
Nawet mnie.
Nawet dzisiaj.




Idzie nowe

Jest 10.45, a w moim domu jest cisza.
Siedzę przy kuchennym stole i nikt niczego ode mnie nie chce. Nikt nie woła. Nikt niczego nie potrzebuje.

Powinnam powoli przypominać sobie jak to jest słyszeć swoje własne myśli i móc zapisać je niespiesznie na komputerze, a nie na skrawku poplamionej obiadem kartki.
Powinnam też delektować się tym stanem i nadrabiać zaległości z ulubioną muzyką w tle, głośno przy tym śpiewając. Tak to przecież lubię.
Może powinnam nawet maseczkę nałożyć i pomalować paznokcie, bo taki w końcu był plan...

Ale czy to tak można z dnia na dzień po prostu 'się przestawić'? Przejść z trybu czuwania i tak zwyczajnie zająć się swoimi sprawami? Robić to, na co nigdy czasu albo siły nie wystarczało..?
Ja nie potrafię. Jeszcze nie.
Zagotowałam więc wodę i otwieram słoik z napisem 'Melisa 2019' . W tej dziwnej ciszy zaparzam herbatę, która ma pomóc odzyskać mi mój spokój.

Siedzę ze ściśniętym żołądkiem, bo zostawiłam dzisiaj w przedszkolu moją ukochaną Córeczkę. Płakała i nie chciała wypuścić mnie ze swojego uścisku. A ja, też płacząc, wróciłam do domu z wielkim bagażem wyrzutów sumienia.
Z Tatą można było iść do przedszkola w podskokach i tylko pomachać na pożegnanie. A mamę... mamę trzeba było wypróbować.
....


Kiedy przekroczyłam próg domu pomyślałam sobie, że jestem dokładnie taka sama jak Ona.
Kiedy Bóg stawia mnie w niekomfortowej sytuacji - zaczynam marudzić.
Kiedy wynosi mnie na kolejny poziom duchowego rozwoju - narzekam.
Kiedy wymaga ode mnie wyjścia ze strefy komfortu i zrobienia kroku wiary - krzyczę zrozpaczona.
Kiedy chce uczyć mnie nowych, trudnych rzeczy - obrażam się.
Buntuję się przeciwko własnemu Stwórcy. A kto, jak nie On, wie najlepiej czego potrzebuję?
Mam świadomość Jego nieskończonej miłości do mnie, a mimo wszystko uparcie staram się zmusić Go do zmiany decyzji.Chcę, żeby zabrał mnie z miejsca w którym teraz jestem. Tak bardzo nie chcę tutaj być...

Jest mi źle dopóki nie zdecyduję się otrzeć łez i spokojnie rozejrzeć się wokół. Wtedy dostrzegam ludzi chcących przytulić mnie, kiedy tylko tego potrzebuję. Ludzi postawionych tu przez samego Boga, gotowych pomóc mi we wszystkim, co mnie przerasta na tym nieznanym terenie.
Widzę czas, który mogę spożytkować mądrze, jeśli tylko przestanę upierać się przy swoim i ostentacyjnie tupać nogami.
Widzę cała masę możliwości do których nie prowadzi żadna inna droga, jak tylko ta, na której jestem teraz.

Czasami wydaje mi się, że mój Ojciec ze wszystkim zostawia mnie samą.
A On stoi tuż za rogiem upewniając się, że nie dzieje mi się krzywda. Mówi: nie porzucę cię, ani cię nie opuszczę. (Ks. Jozuego 1;5)
Czasami czuję się tak, jakby nie obchodziły Go moje łzy, a przecież On wie o każdej z nich. Żadna Mu nie umknie. (Psalm 56;9)
Czasami czuję, że nie jestem gotowa na kolejny krok, a Bóg wymaga ode mnie niemożliwego.
On jednak wie, że potrzebuję nowych doświadczeń, żeby się rozwijać. Niemożliwe z Nim nie istnieje. (Łukasza 1;37)
Mój Ojciec za bardzo mnie kocha, żeby wychować mnie na strachliwą i nieporadną dziewczynkę, właśnie dlatego wypuszcza mnie z ramion i pozwala robić samodzielne kroki.
Chce stworzyć ze mnie kobietę według swojego serca.
Dzielną i zaradną, choć wciąż tak bardzo zależną od Niego.

Patrzymy na swoje życie w zupełnie innych kategoriach niż patrzy na nie Bóg.
My dążymy do tego żeby było nam dobrze i wygodnie. Dążymy do idealnych warunków w każdej możliwej sytuacji. Uciekamy od trudnych momentów i doświadczeń. Unikamy konfrontacji z własnymi słabościami, a kiedy już zdarzy się nam 'zacisnąć pasa', robimy to znowu... dla siebie.

Zbyt często największą wartością dla nas jest teraźniejszość. Tylko tu i teraz. To ona zawraca nam w głowie, podczas gdy w życiu nie tylko o nią chodzi.
A Bóg dla każdej z nas chce życia świadomego celu i głębokiego sensu. Patrzy na nas z perspektywy wieczności i Jego pragnieniem jest, żebyśmy były na nią gotowe.
Chce nas kształtować stawiając przed nami nowe wyzwania. Chce zmieniać nas na swój obraz i podobieństwo i robi to w miejscach, które nie zawsze się nam podobają.

Bóg kocha cię taką jaką jesteś już dzisiaj. Nie możesz zrobić nic, żeby kochał cię bardziej lub mniej.
Jeśli jednak chcesz stać się kobietą, jaką On widział cię jeszcze przed urodzeniem, jeśli chcesz chodzić drogami, do których cię zbawił - pozwól Mu się prowadzić.
Idealne okoliczności wygodnego życia nigdy nie zrobią z ciebie kobiety o wielkim sercu, niezniszczalnej łagodności i pokoju Ducha. (1 Piotra 3;4)
Kobiety, która roznosi woń Chrystusa gdziekolwiek się znajduje i żyje w pełnej świadomości odpowiedzialności jaką ma wobec Boga. (2 Koryntian 2;15 ; 2 Piotra 3;2)
Sprzyjające okoliczności nie kształtują. One tylko głaszczą.
I choć niezaprzeczalnie miło jest być głaskaną, to taki stan niekoniecznie jest to dla nas dobry na dłuższą metę.

Dzisiaj serce mi pęka, kiedy widzę łzy mojej Córeczki ale wiem, że nie robię jej krzywdy.
To nie jest dla niej miłe, ale z pewnością jest dla niej dobre.
I może myśli, że ją zostawiłam...ale ja stoję tuż za rogiem upewniając się, że nikt nie skrzywdzi mojego Skarba.
Wiem, że teraz bawi się z koleżankami i uczy nowych umiejętności, które przydadzą się jej na kolejnym etapie życia.
Wyposażyłam ją we wszystko czego potrzebuje i wypuściłam z ramion.
Dla jej dobra.

I czuję, że Bóg ze mną zrobił dokładnie to samo.
Teraz tylko ja muszę przestać się buntować.
Jeszcze tylko ja, sama sobie muszę wytłumaczyć, że Tata mnie nie zostawił, a postawił... w miejscu najlepszym dla mnie na dzisiaj.





Troska

Czuję ją. Wiem, że jest.
Otacza mnie z tyłu i z przodu codziennie.
Oplata moje życie, chociaż nie codziennie potrafię ją docenić i za nią dziękować.
Nie zawsze widzę ją tak samo wyraźnie.
Ale bez względu na pogodę za oknem i moje samopoczucie - ona pozostaje taka sama.
Ciągle tak samo szczególna.
Boża troska.



Te wszystkie otwarte drzwi prowadzące do miejsc o których nie śmiałam nawet marzyć i te zamknięte, które Bóg zamknął dla mojego dobra.
Pełna lodówka i ulubiona owsianka z cynamonem na śniadanie.
Dziecko, które jeszcze wczoraj wieczorem było chore, budzi się zupełnie zdrowe.

Kolejny wschód słońca, kolejny oddech, kolejne siły na nowy dzień.
Kolejna porcja łaski i wybaczenia.
Kolejna szansa na którą zupełnie nie zasługuję.

Szczególna Boża troska to źródła na pustyni.
Obfite plony w miejscach, gdzie nic nigdy nie miało prawa wydać owocu.
Wewnętrzny niezrozumiały pokój w trudnych sytuacjach i ponadnaturalna siła w sytuacjach beznadziejnych.
To drobne gesty (nie)przypadkowych ludzi i wiadomość od Przyjaciółki: właśnie modlę się o ciebie...

Ile razy to, co wydawało się być końcem, stawało się nowym początkiem dzięki Jego łasce?
Ile razy niemożliwe do przejścia okazywało się być twoją największą wygraną?
Ile razy podnosił, opatrywał, pocieszał, tulił, wyciągał rękę...?
Ile razy tak wyjątkowa, Boża troska dotykała również twojego życia?

Ile razy DZISIAJ przeszłaś tuż obok niej obojętnie, nawet jej nie zauważając?
Tak łatwo musnąć ją brzegiem płaszcza w pośpiechu i nawet nie poczuć, że jest. 
Brak w nas zachwytu nad nawet najmniejszym jej przejawem.
Obudź go w sobie. Rozpal pragnienie szukania jej w codzienności!


Jesteśmy tak zajęci naprawianiem świata i troską o życie, że nie widzimy Bożych rozwiązań.
Tych, które już są i tylko czekają na naszą uwagę.
On przygotował je dla nas z wyprzedzeniem, żeby było nam po prostu lżej.
Rozejrzyj się uważnie.

Bo w relacji Bóg - człowiek, to On jest tym zatroskanym. On wpisał troskę o twoje życie w swój boski kalendarz po to, żebyś ty nie musiał. 
Możesz wykreślić to słowo ze swojego słownika. Zapomnij że istnieje.

Nie troszcz się o nic, moje dziecko - mówi Bóg. (Filipian 4;6)
Posłuchaj.

Jednak tak łatwo niemal potknąć się o Bożą opiekę, a potem brać sprawy w swoje ręce narzekając przy tym pod nosem.
Zdarza mi się to zbyt często.
Wybacz mi Panie.

A przecież jest Mąż, który kocha ponad i pomimo wszystko.
I Mamo!, które usłyszałam zaraz po przebudzeniu, a którego zdaniem lekarzy nigdy nie miałam usłyszeć.
Ciepły dom w czasie mroźnych zimowych dni i poranna kawa wypita jeszcze w piżamie.
I praca jest. Choć nie ta z moich marzeń to z pewnością taka, która pomaga zapłacić rachunki, kupić porządne buty Synowi i iść do kina co jakiś czas.


Pamiętajcie! PAN tego, który jest Mu oddany, 
otacza szczególną troską,
On słyszy, gdy do Niego wołam.
                                                                                 Psalm 4;4

Szczególna Boża troska otacza mnie i ciebie codziennie.
Czujesz ją? Dostrzegasz? Dziękujesz?
A może przechodzisz mimo, nawet nie zwalniając kroku?

Czas otworzyć oczy i zacząć zachwycać się Bożą dobrocią na nowo.


2 0 1 9


Podobno położono przed nami czyste, niezapisane kartki.
Cały stos 365 niezapisanych jeszcze dni.
Tysiące nieprzewidzianych sytuacji i codziennych wyborów.
Godziny, o których nie wiemy zupełnie nic.
Okoliczności, na które nie mamy żadnego wpływu.
Nowe wartościowe relacje i te, które będą dla nas lekcją pokory i cierpliwości.

Jest jednak Ktoś, kogo nie zaskoczy żadne nasze jutro.
Żadna decyzja.
Żadne potknięcie.
Żadne rozczarowanie.
Żadna łza szczęścia.
Żadne chwila bezsilności.

Bo te kartki tylko podobno są czyste. Tylko pozornie niezapisane.
Tak naprawdę Ktoś już dawno postawił kropkę na ostatniej stronie rozdziału, który dla każdego z nas właśnie się rozpoczął.
Rozdziału, którego tytuł tworzą cztery niepozorne cyfry
2
0
1
9


W księdze twojej spisałeś me dni. 
Zaplanowałeś je, zanim którykolwiek z nich zaistniał.
- Psalm 139; 16 -

Bóg już dzisiaj wie gdzie spędzisz tegoroczne wakacje, choć ty sam jeszcze nie wiesz czy morze, czy góry... z kim i za ile.
Widzi każdy listopadowy wieczór z książką i kubkiem gorącej herbaty.
Wszystkie nieprzespane noce.
Dni w których tak bardzo wszystko się chce i te, w których nie chce się nic.

Zna drogi, które wybierzesz.
Decyzje, które podejmiesz.
Błędy, które popełnisz.
Słowa, które wypowiesz.

Już dzisiaj policzył twoje uśmiechy i niezapomniane chwile, tak chętnie wspominane w sylwestrową noc.

Pomyśl tylko. Jeszcze nie ma jutra, a Bóg już tam jest.
Każde miejsce do którego cię zaprowadzi w tym roku jest Mu znane. Nie zabierze cię nigdzie, gdzie najpierw sam nie był.
Założę się, że zaskoczy cię nie raz, ale sam ani razu nie będzie zaskoczony.

Nikt z nas nie wie jak będzie wyglądać nasze życie za rok, ale On wie. I pomimo momentów, w których być może pogubimy się na chwilę, nasz Ojciec już dzisiaj zapewnia nas o swojej miłości.
Bo ona jest bezwarunkowa.
Nic nie jest w stanie odłączyć nas od miłości Ojca. (Rzymian 8;38-39)
Z tą myślą przychodzi ulga. Wielki oddech ulgi.
Bo każdy z nas ma świadomość swoich słabości i tego, że nie jeden raz będziemy musieli przychodzić do Niego z prośbą o wybaczenie.
Pomimo najszczerszych chęci i nawet najpiękniej brzmiących noworocznych postanowień...

Kiedy tylko pomyślę, że mój Bóg zna każde moje jutro, ogarnia mnie nieziemski pokój.
Przestaję analizować, martwić się na zapas, szukać idealnych rozwiązań.
Odnajduję świeżą radość w byciu tu i teraz całą sobą, bez wybiegania w przyszłość pełną znaków zapytania.

Przed nami nowy rok, ale obok nas ten sam Bóg.
Ten sam, który przeprowadził nas przez każdy dzień naszego życia aż do dzisiaj.
Na chwilkę popatrz wstecz i przypomnij sobie, o ilu sytuacjach w twoim życiu mogłabyś powiedzieć: nie wiem jakim cudem przez to przeszłam. 

Nie wiem, jak dałam radę przeżyć za takie grosze.
Nie wiem, jak przeżyłam rozwód.
Nie wiem, jak poradziłam sobie ze śmiercią mamy.
Nie wiem, jak wychowałam dzieci.
Jak donosiłam ciążę.
Jak pokonałam raka.
Jak wybaczyłam ojcu...

Każda z nich to dowód Bożej opieki.
Do tej pory pomagał nam wyjść zwycięsko z każdej sytuacji bez wyjścia i będzie to robił nadal.
Trzeba tylko zaufać.

2019 to nie podróż po omacku. To droga na którą mogę wejść pewnym krokiem.
I chociaż mnóstwo niewiadomych zabiega o moją uwagę już pierwszego dnia tej podróży to wiem, Komu zaufałam.
Decyduję się patrzeć w górę.

Na ten nowy rok życzę wam i sobie, codziennego odpoczynku w świadomości wszechmocy i cudowności naszego Stwórcy.
Boga, który już dzisiaj zna każdą minutę roku będącego dla nas jedną wielką niewiadomą...




Masz wszystko

Podczas pakowania kartonów do przeprowadzki, znalazłam mnóstwo rzeczy o istnieniu których już dawno zapomniałam.
Pod stertą niepotrzebnych gratów czekały na mnie prawdziwe perełki.
Nagle trzymałam w rękach rzeczy, których nieraz potrzebowałam w ciągu ostatnich kilku lat.

Przyglądając się uważniej rzeczom używanym przeze mnie na co dzień stwierdziłam, że od miesięcy zadowalam się bylejakością. Małe dziurki, drobne przetarcia, plamy, których nie mogłam doprać, ubicia, pęknięcia..
Mając tak wiele, używałam tak niewiele.
W roztargnieniu i tempie codzienności zapomniałam o otrzymanych prezentach i zakupach zrobionych lata temu.
Zwyczajnie marnowały się zapomniane gdzieś głęboko na dnie szafy.

W czasie, w którym ciągle widzę swoje braki, w którym mam jakby resztki sił, cierpliwości, współczucia, radości, oddania, Bóg przypomniał mi, że mam wystarczająco.
Mam wszystko, co jest mi potrzebne do dzisiejszych zwycięstw i jutrzejszych walk.
Jestem wyposażona.
Nie jestem bezbronna.

On dopuścił do burzy w moim życiu, ale najpierw przygotował dla mnie bezpieczne schronienie.
Zanim pozwolił mi stanąć do walki z Goliatem, najpierw włożył procę w moją dłoń i pokazał, jak jej używać.

Pan Bóg dopuszcza, ale nie opuszcza.
Dopuszcza, ale wyposaża.
W Jego sile jesteśmy gotowi stawić czoła wszystkiemu, co pojawi się w naszym życiu.

'Jego boska moc obdarzyła nas wszystkim, 
co jest potrzebne do życia i pobożności.' 
                                                                         II List Piotra 1;3

Mam wszystko, ale najpierw muszę zrobić porządek w swoim wnętrzu i pozbyć się tego, co zamiast pomagać mi w codzienności, przygniata mnie swoim ciężarem.
Muszę wyrzucić to, co blokuje mi dostęp do bogatych zasobów Ducha, które są we mnie.

Pycha.
Wygoda.
Lenistwo.
Bylejakość.
Porównywanie.
Poczucie winy.
Niezadowolenie.
Zamartwianie się.
Potrzeba ludzkich pochwał i podziwu.
To śmieci, które zagracają przestrzeń mojego serca.

Nie potrzebujemy cierpliwości Joba, żeby przetrwać gorsze chwile.
Nie musimy mieć wiary Abrahama, żeby oglądać spełnienie Bożych obietnic.
Nie potrzebujemy mądrości Salomona, żeby otwierać usta i mówić rozsądnie.
Nie musimy być tak odważni jak Dawid, żeby pokonać życiowego Goliata.

Możemy brać z nich przykład, możemy uczyć się z ich życia, ale.. ty i ja mamy swoje własne zasoby, perfekcyjnie dostosowane do naszego życia i wyzwań, które przed nami stoją.

Dobry Bóg wyposażył nas we wszystko, co jest nam potrzebne na dzisiaj, na jutro, na za kilka lat..
W Bogu i z Bogiem mamy wystarczająco.

Często czujemy się tak duchowi, jak duchowa była nasza ostania reakcja, słowa czy działanie.
Myślimy, że mamy tyle cierpliwości, ile jesteśmy w stanie w sobie wykrzesać tu i teraz.
Tyle miłości, ile jesteśmy w stanie okazać tu i teraz... a to kłamstwo.
Jest więcej.
Masz o wiele więcej niż używasz.

Więcej, niż ta odrobina cierpliwości, którą okazałaś dziś rano.
Więcej, niż ta wątłe siły, z którymi przywitałaś dzień.
Więcej niż te negatywne nastawienie i niszczące myśli z którymi ten dzień kończysz.
Musisz tylko wyciągnąć po to rękę. Wiarą.

Zacznij od pozbycia się nic nie wartych śmieci ze swojego życia.
Pozbądź się tego co wybrakowane, niepasujące, zniszczone i brzydkie. Wyrzuć wszystko, co zagraca twoje wnętrze, a wtedy odkryjesz zasoby, w które Bóg wyposażył cię w dniu, w którym pojawił się w twoim życiu.
Módl się i proś Boga o mądrość do korzystania z nich w pełni.

Masz wystarczająco dużo mądrości, żeby wychować swoje dzieci. Ale może musisz przemodlić swoją drogę do jej pokładów? (List Jakuba 1;5)
Masz wystarczająco dużo siły, żeby przejść przez ten czas pełen wyzwań. Ale może musisz wyciągnąć ją spod warstwy strachu, troski i narzekania?
Masz wystarczające umiejętności, żeby wykonać pracę powierzoną ci przez Boga. Może musisz po prostu odłożyć gdzieś na bok próby zadowalania innych ludzi  i służyć tylko dla Bożych pochwał tym, czym obdarzył cię tak hojnie?

Masz wystarczająco dużo wiary, żeby trzymać się tego, co obiecał ci Bóg.
Masz wystarczająco dużo radości, żeby dzielić się nią z pogrążoną w smutku przyjaciółką.
Masz wystarczająco dużo pokoju, żeby przespać w końcu całą noc spokojnie.
Masz wystarczająco.
Masz wszystko.

Bo jeśli masz Chrystusa, masz wszystko czego potrzebujesz.

Razem z Bogiem sięgaj po więcej.
Bo jest więcej.
Więcej niż myślisz.
Więcej niż używasz.









On jest

Tyle razy czytałam w Biblii fragmenty, w których Bóg mówił o sobie: JA JESTEM i zawsze podświadomie czekałam na ciąg dalszy.
Tak jakby piszący zapomniał dopisać reszty, jakby czegoś brakowało, a przecież Bóg jest wszystkim we wszystkim. Jest całkowity i pełny.
Nie myli się.
Nie zapomina.
Nie ma mowy o niedopatrzeniu czy błędzie.


Bóg pokazał mi jednak piękne wytłumaczenie swojego cudownego imienia JA JESTEM.
Teraz widzę, że JA JESTEM jest pełnią.
Pełnym, zupełnym i skończonym imieniem mojego cudownego Boga.

Bóg mówi o sobie JA JESTEM a ja i ty, chwila za chwilą 'uzupełniamy' Jego imię. Tak jakbyśmy dopisywali ciąg dalszy w zależności od tego co właśnie przeżywamy, z czym się zmagamy i czego potrzebujemy.

JA JESTEM zawiera w sobie wszystko. Jest kompletne.
Nasz Ojciec nie tylko wie czego potrzebujemy, ale ON JEST wszystkim, czego potrzebujemy.

Jeśli ON JEST, ja nie muszę być.
Jeśli ON JEST, ja nie muszę szukać nigdzie indziej.

Bóg jest JA JESTEM.
ON JEST wszystkim, czego potrzebujesz.
ON JEST Tym, którego potrzebujesz.
ON JEST uzupełnieniem twoich braków.
ON JEST rozwiązaniem twoich problemów.

ON JEST kochającym Ojcem
ON JEST Pocieszycielem.
ON JEST Twierdzą.
ON JEST Przewodnikiem.
ON JEST!

Kiedy mówię: jestem słaba,
On mówi: JA JESTEM silny.
Kiedy mówię: jestem zraniona,
On mówi: JA JESTEM twoim Lekarzem.

Kiedy mówię: boję się,
On mówi: JA JESTEM twoim bezpieczeństwem.
Kiedy jestem pełna niepokoju,
On mówi: JA JESTEM twoim pokojem.
Kiedy potrzebuję inspiracji,
ON JEST moją inspiracją.

Potrzebujesz mądrości?
Bóg mówi: JA JESTEM twoją mądrością
Potrzebujesz miłości?
Bóg mówi: JA JESTEM twoją miłością.
Potrzebujesz nadziei?
Bóg mówi: JA JESTEM twoją nadzieją.
Potrzebujesz radości?
Bóg mówi: JA JESTEM twoją radością.

Wystarczy, że przyjmiesz to wiarą.
Wystarczy, że przestaniesz gonić za zamiennikami Jedynego  i pozwolisz JEMU BYĆ tym wszystkim, czym tylko ON może BYĆ.
Czym nic innego ani nikt inny być nie może.
Bo zakupy i kolejna sukienka nigdy nie miała być źródłem radości.
Drugi człowiek nigdy nie miał stać się całym światem.
Jedzenie nie miało być pocieszeniem.
Odwet nie miał przynosić ulgi.
Kolejny kieliszek nie miał dodawać odwagi.
Tytuł, pieniądze i stanowisko nie miały stanowić o naszej wartości.

Tylko ON JEST tym, czego szukasz dzisiaj i czego będziesz potrzebować jutro.

Jeśli masz wszystko, a jednak ciągle czujesz pustkę - ON JEST jej wypełnieniem.
Bo w życiu każdego człowieka jest pustka w kształcie Boga.
Ta pustka nie ma kształtu  mężczyzny, chociaż dzisiaj tak mocno wierzysz, że to właśnie on ją wypełni.
Ta pustka nie ma kształtu dziecka, którego pragniesz ani rozmiaru spodni, do którego dążysz za wszelką cenę.
W to miejsce nie wpasują się żadne pieniądze, żadna pasja, żadne spełnione marzenie.
Nic!
I dopóki całkowicie nie poddamy się tej prawdzie, całe życie będziemy szukać, pragnąć i błądzić, pokładając nadzieję w stworzeniu zamiast w Stwórcy.

ON JEST brakującym elementem układanki twojego cennego życia.
Dzisiaj, jutro i na wieki.


Odwagi! JA JESTEM, nie bójcie się! 
                                                      Ew. Mateusza 14;27


Czym ON JEST dla ciebie dzisiaj?
Czym mógłby być, gdybyś tylko zechciała?
Przestań w końcu szukać po omacku i oddaj się Wszechmogącemu.
Warto moja Droga. Oj jak bardzo warto...