Piąte urodziny
No i stało się.
Pięć lat temu udostępniłam swój pierwszy wpis.
P I Ę Ć lat.
Pięć lat wzlotów i upadków.
Pięć lat rezygnowania i wracania.
Pięć lat wypełnionych długimi godzinami spędzonymi na pisaniu po nocach, pisaniu w przerwie na kawę,
pisaniu pomiędzy nastawieniem ziemniaków, a upieczeniem kotletów... pisaniem w wolnych chwilach i w
tych bardzo zajętych.
Pięć lat nieustannej gonitwy myśli i - mniej lub bardziej udanych - prób ubierania tych myśli w słowa.
Pięć lat Bożej wierności i pokazywania mi, że to On, a nie ja.
Że naprawdę bez Niego nic uczynić nie mogę. (J 15;5)
Że naprawdę jest blisko.
Że naprawdę w Nim żyję, poruszam się i jestem. (Dz 17;27-28)
Że to On jest największym Cudem mojej codzienności.
Jestem tylko narzędziem. Glinianym naczyniem.
Grzesznym człowiekiem potrzebującym wszechmocnego Boga, a mimo moich niedoskonałości, On
daje mi przywilej służyć Mu każdego dnia.
Jestem wdzięczna.
Pisanie bloga bardzo dużo mnie nauczyło i właśnie o tym będzie ten wpis.
Na piąte urodziny bloga, spisałam pięć najważniejszych rzeczy, których Bóg nauczył mnie w ciągu tych lat.
1. Bez Boga nic
Pierwsza i podstawowa prawda, do której dochodziłam bardzo długo. Jeszcze pięć lat temu myślałam,
że mogę. Tak podświadomie... bo rozumem wiedziałam, że nie. A mimo to, nieraz próbowałam pracować dla
Boga - bez Boga.
Dzisiaj wiem, że bez Niego nie napiszę nawet zdania.
Nawet jednego zdania, które ma wpływ i znaczenie. Które wniesie coś dobrego w czyjeś życie.
Jeśli kiedykolwiek pomyślałaś, że 'Ona to tak fajnie pisze', to ja ci mówię: Ona tak fajnie nie pisze.
Ona nie potrafi ułożyć sensownego zdania, jeśli stara się zrobić to sama z siebie.
Ona nie jest w stanie stworzyć żadnego wpisu, jeśli nie podda się Bogu.
To nie ona - to On.
Zawsze On.
I największą chwałę odbiera sobie wtedy, kiedy mam moje najsłabsze dni. Jego moc we mnie jest wtedy
tak bardzo widoczna!
Czasami siadam przed białą, wirtualną kartką i totalnie nie wiem, czego chce ode mnie Bóg. Ale piszę.
Zaczynam od słowa, dwóch... i pytam. Modlę się. Po jakimś czasie klikam 'opublikuj', choć zupełnie tego
nie czuję.
I wtedy widzę wasze reakcje. Czytam wiadomości, komentarze... widzę, jak bardzo potrzebowałyście akurat
tych słów, w tym czasie. Wtedy z zachwytu nad Bogiem chce mi się płakać, bo doskonale wiem, jak
bardzo byłam słaba akurat w tym momencie. Jak bardzo nieporadna.
Więc nigdy więcej nie myśl, że to ja.
Bo to nie ja.
I to nie sztuczna skromność, a przeżyta prawda.
2. Nigdy nie wiesz, kto patrzy
Mój (najlepszy) Mąż powtarza mi to od samego początku.
No nie wiesz. Nigdy nie wiesz, kto na ciebie patrzy.
Prawdopodobnie dopiero w niebie dowiesz się, jak wielki masz wpływ. Dopiero w wieczności zobaczysz,
jak Pan Bóg używał twojej wierności, twojej pracy i poświęcenia. Przykładu twojego codziennego życia.
W ciągu tych kilku lat, nieraz przecierałam oczy ze zdziwienia, kiedy dowiadywałam się, kto ukradkiem
czyta mojego bloga.
Sąsiad, Sąsiadka, Nauczycielka mojego Syna, moja Nauczycielka sprzed kilkunastu lat, koleżanka z pracy
Męża, znajoma znajomej, z którą nigdy nie rozmawiałam, czy ta niepozorna Dziewczyna, która odbiera Synka
z przedszkola o tej samej godzinie, co ja Córeczkę...
Nie komentują. Nie lajkują i nie udostępniają. Ale są.
Czytają i uważnie obserwują każdy mój ruch.
Bóg ma swoje drogi. My mamy robić swoje i nigdy nie wątpić w sens dokładania swojej niepozornej cegiełki
do budowania Bożego Królestwa.
Bądź uważna. Bądź czujna.
Masz realny wpływ i wielką odpowiedzialność wobec Boga.
Nie zaprzepaść tej szansy.
3. Wierność w małym jest trudna
Naprawdę trudna.
Najtrudniejsza wtedy, kiedy dzieci kłócą się nad głową, a ty nie potrafisz zebrać myśli. Kiedy chcesz obejrzeć
serial, a nie planować nowy post.
Albo kiedy wszystko co pisałaś przez ostatnią godzinę, przez przypadek się skasowało i musisz zaczynać
od początku...
Niełatwo jest pisać kolejny tekst, podczas gdy poprzedniego prawie nikt nie przeczytał.
Niełatwo jest być wierną w małym, jeśli miało się nadzieję na wielkie.
W świecie nastawionym na to, co widoczne, bardzo trudno jest wiernie pracować za zamkniętymi
drzwiami swojego domu. Bez oklasków, bez fajerwerków, w szary, jesienny poniedziałek.
Trudno jest żyć życiem dla Jednego widza, ale takie nastawienie jest niezbędne, jeśli chcemy być wierną
w małym dłużej niż kilka chwil.
Wierność kosztuje. Jeśli ktoś kiedykolwiek powiedział ci coś innego, to kłamał.
Wierność wymaga poświęceń i ponoszenia kosztów.
Jednak jest coś, o czym musisz pamiętać - wierność Bogu się opłaca. Zawsze się opłaca.
Bo 'twój Ojciec, który widzi również to, co ukryte, odpłaci tobie.' Mat 6;4
4. Liczby, to tylko liczby
Kiedyś myślałam, że są najważniejsze. Teraz wiem, że są najmniej istotne.
Fajnie jest patrzeć jak rosną. To miłe. Ale to tylko liczby.
Nie definiują mnie, jako kobiety.
Nie nadają wartości mojej pracy i nigdy nie sprawią, że będę lepsza, ważniejsza czy cenniejsza w
Bożych oczach, niż jestem teraz.
Moja wartość w Nim jest pewna i ugruntowana. Żadne liczby tego nie zmienią.
Człowiek patrzy na liczby, a Bóg patrzy na serce.
Zawsze liczy się jakość, a ilość jest tylko miłym dodatkiem do całości.
5. Nie musisz być idealna, żeby służyć
Jeśli czekasz na lepszy czas to wiedz, że on nigdy nie nadejdzie.
Przestań więc czekać i zacznij działać. Taka, jaka jesteś.
W środku tego całego bałaganu, przytłoczona pytaniami pozostawionymi bez odpowiedzi, słaba,
nieradząca sobie z codziennością.
Ale ufająca Bogu. Kochająca Go całym sercem. Gotowa i oddana.
Uświęcenie to proces, który trwa całe życie. Po tej stronie nieba nie istnieje miejsce idealnego, świętego
życia, bez grzechu, słabości i upadków. Przestań go szukać.
Dąż do doskonałości, ale przestań myśleć, że osiągniesz ją na ziemi.
Im bardziej będziesz Go poznawać, tym wyraźniej zobaczysz swoją grzeszność wobec Jego świętości.
Ale Bóg nie szuka idealnych ludzi! Szuka chętnych serc.
Zakochaj się w nieidealnym procesie i nie czekaj na idealny moment i idealną siebie.
Tu i teraz jest wystarczająco idealne, żeby żyć dla Jego chwały i dzielić się tym, czym cię obdarzył.
Jutro nie należy do ciebie, więc nie masz na co czekać.
Na sam koniec, chcę ci przypomnieć jeszcze jedną rzecz. Bardzo ważną, o której często zapominamy.
Twoje życie to służba.
Popatrz na nie w tej sposób, traktuj je w ten sposób i służ Bogu w codzienności, którą daje ci przeżywać.
Rozglądaj się dokoła uważnie, bo Bóg już dawno znalazł ci pracę. Musisz tylko być blisko Niego i wsłuchiwać
się w Jego szept, a nie pozostaniesz bezczynna.
Jestem wdzięczna. Dziękuję Bogu za każdą z Was, bo jesteście wspaniałe.
Mam nadzieję, że jeszcze dużo przed nami.
Wierzę w to, że moje marzenia staną się rzeczywistością i za jakiś czas Bóg pozwoli mi wejść w tej pracy
na innym poziom...
Dziękuję za to, że jesteście.
Ściskam was mocno,
6 komentarze
Napisz komentarzeDziękuję, za każdy wpis.W chwilach trudnych wracam do poprzednich postów, ponieważ wiem, że ukierunkują mnie właściwie,w stronę Boga. Odszukuję spokój i ukojenie dzięki Twoim postom. Dziękuję Ci kolejny raz, że poświęcasz swój czas dla nas. Niech Bóg błogosławi Tobie i Twojej rodzinie stała Bywalczyni
OdpowiedzGratuluję 5 lat wytrwałości w służbie dla naszego Pana 😊🎉 od niedawna zaczęłam czytać Twoje wpisy na fb, ale każdy z nich jest bardzo budujący 😊 sama nie raz mam momenty, że chce się poddać, rzucić to co mi Pan powierza ale chwała Bogu, że wtedy wykorzystuje nasza wielka rodzinę do motywowania i przypominania, że my mamy być mniesi a Bóg w nas większy.
OdpowiedzDziękuję i za Ciebie.
Dziękuję!
OdpowiedzCzytam Twojego bloga, czytam Twojego facebooka na bieżąco codziennie do kawki mimo że nie lajkuję, nie komentuję.
Odpowiedzale czytam, przesyłam linki znajomym jak mnie coś głęboko poruszy.
Dziękuję Bogu i Tobie za Twoją pracę którą wykonujesz. Te słowa , które piszesz są tak prawdziwe....
Ten blog dużo dla mnie znaczy. Dziękuję za wszystkie Twoje słowa przelane na "wirtualny" papier. Są dla mnie wartościowe i bardzo budujące. Pokazujesz w nim Bożą perspektywę, która trafia prosto w serce. Dziękuję!
OdpowiedzI ja od siebie coś dorzucę, ponieważ ja także po przeczytaniu Twoich tekstów, mam odczucie, że dostaję wskazówkę. Akurat teraz, również bardzo jej potrzebuję. Tak pięknie Bóg przemawia przez Ciebie.
Odpowiedz