Pięć minut

8.2.19 Komentarze 0

Możliwe, że to najważniejsze minuty dnia.
Mają ogromny wpływ na wszystko, co dzieje się potem.
Odpowiednio wykorzystane, potrafią więcej niż jakikolwiek poranny rytuał.
Potrafią nastroić na nowe. Na wszystko to, czego być może się boimy, na wyzwania i walkę z obiektami niezliczonych westchnień w stronę nieba.
Potrafią wyciszyć i zmienić perspektywę.
Nawet przywrócić energię potrafią! Tę, którą przez nieprzespaną noc zupełnie straciliśmy.
Och, jak wiele potrafią te pierwsze minuty nowego dnia...!

Bo tu nie chodzi o to, ile tych minut jest. Pięć czy czterdzieści pięć. To nie jest najważniejsze.
Rzecz nie w tym, gdzie je spędzamy i czy w dłoni trzymamy kubek z ulubioną latte... czy kawy nam akurat zabrakło.
Tu chodzi o to, z kim te minuty spędzamy.
Z kim odbywamy tę pierwszą rozmowę. Do kogo mówimy i kogo wtedy słuchamy.
Od kogo bierzemy tę brakującą energię, świeżą perspektywę i pokój nie do ogarnięcia umysłem.
Towarzystwo się liczy.
Nie jak, ale z kim - ma znaczenie.


Pierwsze kilka minut dnia spędzone w objęciach Boga to nie obowiązek - to czysta przyjemność.
Daję ci słowo.
Dla mnie to konieczność, bez której nie potrafię ogarnąć myśli ani podejmować mądrych decyzji. Takich, które zamiast szkodzić, będą chronić mnie i moją rodzinę.

Przywitać się ze Stwórcą nowego świtu i Dawcą kolejnego oddechu, to przywilej człowieka.
Patrzeć w twarz Tego, który zaopatrzył naszą lodówkę i czuwał nad snem dzieci, to radość.
Jeszcze w ciszy. Jeszcze przed hałasem codzienności czerpać ze spokoju Księcia Pokoju, to szczególny moment dnia.
Spróbuj.

Nasyć nas już o świcie swoją łaską, 
a będziemy się radować i weselić przez wszystkie nasze dni!
- Psalm 90;14 -

Jak wiele z nas, Bożych dzieci, wychodzi z domu bez przywitania się z Tatą.
Jak wiele z nas, Bożych wojowników, wychodzi na pole bitwy bez zbroi.
Jak wiele z nas chce służyć, ale nie znajduje czasu, żeby wysłuchać poleceń.
I w końcu, jak wiele z nas, zamiast usiąść u stóp Jezusa wybierając tę najlepszą część, krząta się po kuchni robiąc owsiankę...
Wychodzimy z domu z pełnym brzuchem, ale głodnym duchem.

A pięć minut u Jego stóp to tyle, ile potrzebne jest do zmiany niewdzięcznego serca w serce, które potrafi dziękować.
Pięć minut to tyle, ile potrzebne jest do przypomnienia sobie po co i dla Kogo tutaj jestem. Komu służę.
To tyle, na ile każdy z nas może zatrzymać się przed bieganiną dnia.

I nie mówię, że te pięć minut o poranku mi wystarczy. Że nie chcę więcej. O nie!
To jedynie przystawka. Reszta dnia, to danie główne, którym mogę cieszyć się do woli.
Te pierwsze kilka minut tylko pobudza moje duchowe kubki smakowe. Zachęca do rozkoszowania się Bożą obecnością każdej kolejnej sekundy.
Kiedy pozwolę sobie na tę przystawkę, wtedy chcę więcej. Wtedy robię wszystko, żeby więcej stało się rzeczywistością nawet podczas najbardziej zagonionego dnia.

SKOSZTUJCIE i przekonajcie się, że Pan jest dobry.
- Psalm 34;9 -

Zobaczysz, że za jakiś czas pięć minut przestanie ci wystarczać.
Zapragniesz więcej i więcej, a nastawienie budzika pół godziny wcześniej niż zawsze, stanie się potrzebą twojego serca, a nie obowiązkiem czy niemożliwością.

'Zostałyśmy stworzone, by łaknąć - tęsknić, bardzo pragnąć, życzyć sobie gorąco i pożądać - Boga. Tylko Jego.' Lysa TerKeurst
Zły zrobi wszystko co w jego mocy, żeby nasz głód skierować w innym kierunku. Sięgając po Boga zaraz po przebudzeniu, nie dajemy mu na to szansy.

Jeśli nie wypełnisz się Bożym Słowem o poranku, zły stanie na głowie, żeby zapełnić twoje wnętrze fast foodem tego świata. Zamiast pełny sił, będziesz ociężały, ospały i nadal duchowo wygłodzony.

Nie ma nic lepszego niż początek dnia z Bogiem.
Żadna joga, żaden jogging, żadna kawa, żadna woda z cytryną czy jaglanka, nie są lepsze niż smak Bożej bliskości o świcie.
Wtedy twoje szanse na spokojniejszy, wartościowy i dobry pod każdym względem dzień, wzrastają niewyobrażalnie.
Skupiona na Chrystusie masz szansę na zwycięstwo. I wszystko jedno, co dzisiaj jest obiektem twoich zmagań... dzieci, kredyt, emocje, mąż, praca...
On jest rozwiązaniem.


Już rano słowa w modlitwę układam, 
powierzam Tobie - i czekam.
- Psalm 5;4 -


Pięć minut to tyle, na ile każda z nas może sobie pozwolić.
A więc zamiast na 6:20, nastaw dzisiaj budzik na 6:15, albo zaszalej i zamiast pięć, wstań piętnaście minut wcześniej niż zwykle.
I korzystaj. Korzystaj z błogosławieństw pierwszych minut dnia w towarzystwie Tego, który ten dzień podarował ci w prezencie.
Tylko On odpowiednio cię do niego przygotuje.
Bo tylko On wie, co cię w tym dniu czeka.
.
.
.
.
Marzy mi się, żeby kiedyś coś takiego powstało w Polsce.
First5 to cudowna aplikacja, z której korzystam każdego poranka.
To dla mnie coś bardziej oczywistego niż kawa.
Coś o wiele bardziej potrzebnego niż ona.
Jeśli tylko angielski nie jest dla ciebie przeszkodą, gorąco polecam ci tę aplikację.
Jest tak dobra, że w sumie warto nauczyć się angielskiego, żeby móc z niej korzystać ;)

Oprócz tego, służba Proverbs 31 ma do zaoferowania codzienne rozważania, które możesz czytać na ich stronie lub dostawać na maila.
Sprawdź TUTAJ

W języku polskim możecie czytać Nasz Codzienny Chleb.
Też fajna opcja :)

Albo po prostu otwórz swoją Biblię.
Nie szukaj wymówek, tylko możliwości!

Spróbuj, bo warto.