Aborcja

25.10.16 Komentarze 25

Nie mam w domu telewizora.
Nie słucham wiadomości i nie docierają do mnie informacje o molestowanych i bitych dzieciach, o politycznych aferach ani o kolejnej reformie edukacji.
Nie czytam, nie słucham, nie patrzę. Wielu rzeczy wolę po prostu nie wiedzieć.
Śpię przez to spokojniej. Nie śni mi się przeraźliwy płacz dziecka, nie myślę kilka kolejnych dni o bólu i krzywdzie niczemu niewinnych niemowlaków.. nie boję się wybuchu kolejnej wojny ani zła, które czyha za rogiem i mojej ulicy.

Niemożliwym było jednak nie wiedzieć o czarnym proteście i nie obserwować burzy, jaką wywołał w naszym kraju temat aborcji.
Naprawdę chciałam stać z boku i tylko się przyglądać.
Jest to dla mnie temat trudny, kontrowersyjny, a przede wszystkim, bardzo emocjonalny.

Nie mam ochoty na polemikę z święcie przekonanymi o swojej racji ludźmi, nie mam ochoty na hejt, na czytanie o tym, jak bardzo się mylę i dlaczego nie powinnam myśleć w ten staroświecki sposób.
Nie mam zamiaru nikogo umoralniać ani przekonywać do swoich racji.
Nie będzie kazania religijnej fanatyczki, która wierzy, że wszystko zawsze jest czarne, albo białe..
Bo nie zawsze takie jest.
Mam świadomość tragicznych i niewyobrażalnie trudnych sytuacji kobiet, które są zmuszone wybrać pomiędzy swoim życiem, a życiem nienarodzonego jeszcze dziecka.
Absolutnie nie będę wypowiadać się w kwestii tych skrajnych przypadków. Zresztą.. szacuje się, że tylko jeden procent wszystkich aborcji jest dokonywanych z powodu zagrożenia życia matki..
Ale nie o tym będzie ten tekst.

Na niektóre tematy po prostu nie piszę dla własnego dobra.
Słowne przepychanki i walki na argumenty pod takimi kontrowersyjnymi tekstami nie są warte ani minuty mojego cennego czasu spędzonego przed ekranem komputera.
Niektóre tematy są jednak zbyt ważne, żeby o nich nie pisać.
Milczenie jest zgodą, a ja się nie zgadzam.
Całą sobą nie zgadzam się na zabijanie nienarodzonych, niewinnych dzieci.
Dzisiejszy świat i ta nasza wszechobecna, niszcząca wolność, chcą zamknąć nam usta.
A wszystko to pod przykrywką biblijnego nie osądzania drugiego człowieka, postawy pokory i miłości..
Przykre to i słabe..

Pewien wywiad, na który natknęłam się całkiem przypadkiem, otworzył mi usta.. a raczej pobudził do pisania.
Wywiad z Natalią Przybysz.
Prawdopodobnie już cała Polska wie, o jakim wywiadzie piszę.. mam nadzieję, że nie chodziło w tym wszystkim o rozgłos. Byłoby to jeszcze bardziej przykre..

Ten wywiad męczy mnie do dziś.
Zdania czuję wielką ulgę, to najbardziej uskrzydlające przebudzenie, wszystko trwało pięć minut.. siedzą we mnie głęboko.
Starałam się nabrać dystansu, ale nie potrafię.
Chyba dobrze.
Chyba nie powinnam do niektórych rzeczy przywyknąć. Zaakceptować faktu, że są..

Pod szokującym dla mnie wyznaniem piosenkarki, posypały się komentarze:
'Brawo Natalia'
'Cóż za odwaga'
'Podziwiam Panią'
'Wspaniała kobieta'
...

Nie mogę zrozumieć, ani nawet przyjąć do wiadomości, że coś, co powinno być zupełną ostatecznością w wyjątkowych przypadkach, jest podziwiane, chwalone i akceptowane.
Jeden bije brawo, drugi klepie po ramieniu..
Nie mogę pojąć, w jak złym i zepsutym świecie żyjemy.
Złym i do granic egoistycznym.
Gdzie pożądanie jest usprawiedliwieniem dla niechcianej ciąży.
Gdzie wolne wieczory, przespane noce, osobisty rozwój czy małe mieszkanie mogą być wystarczającym powodem, żeby zabić.

Tak. Zabić.
Nie boję się tego napisać, bo nie znam powodu dla którego dziecko w łonie matki, nie powinno być nazywane dzieckiem, tylko płodem, zlepkiem komórek, embrionem, tkanką..
Kobieta, która poroni w 8 tygodniu, traci dziecko.
Kobieta, które dokonuje aborcji w 8 tygodniu, pozbywa się... tkanki?
Kiedy przestaje bić serce, mówimy o śmierci.
Kiedy serce zaczyna bić, mówimy o.. życiu. O początku nowego życia.
Proste.
Proste, a jednak żyjemy w świecie, w którym ludzie kłócą się o to, czy zabijanie dzieci jest złe..

Jeśli my, którzy powinniśmy mówić, będziemy unikać tematu, on nie zniknie. Stanie się jednak coraz bardziej przyjazny. Coraz bardziej normalny, oswojony.. aż w końcu dojdziemy do momentu, do którego doszła pewna Pani psycholog mieszkająca we Francji, pracująca w poradni dla dzieci.
Pani Justyna od lat styka się z problemem aborcji i obserwuje jej wpływ na psychikę człowieka. Na swoim facebookowym profilu jakiś czas temu napisała:

(...) Rozmawiałam kiedyś z pewną wykształconą kobietą, pani psycholog, nawiasem mówiąc, żadna tam bliska znajomość, koleżanka z pracy. Rozmowa kurtuazyjna o szkole i wakacjach, zapytałam ile ma dzieci. „Dwie córki i dwie ciąże usunęłam” – odpowiedziała.
(...)
Gdy rozmawiam z matkami o początkach ciąży, starają się zazwyczaj argumentować, dlaczego „zachowały” to dziecko. I nie mówię tu o patologicznych rodzinach, to taki standard. Po ujrzeniu dwóch kresek na teście w głowie Francuzki automatycznie pojawia się mniej lub bardziej świadome pytanie: urodzić to dziecko, czy nie?
(...)
Któregoś dnia, gdy rozmawiałam z matką, której odebrano trójkę dzieci, by umieścić je w rodzinach zastępczych, a ona oznajmiła mi, że znów jest w ciąży, przez głowę przemknęła mi myśl, że może jeszcze nie jest za późno, że może jeszcze zdecyduje się usunąć. I właśnie ta myśl najbardziej mnie przeraziła.

Mnie również przeraziła myśl, że zacznę myśleć o aborcji w dobry sposób. Że zacznie być dla mnie jedną z opcji lub nieuniknioną koniecznością, że zacznę ją sobie tłumaczyć na wygodne dla mojego sumienia sposoby.. że przesiąknę racjonalnymi argumentami.

Czasami nie powinniśmy wstydzić się mówić, ale wstydzić się milczeć.
I właśnie to moje milczenie nie dawało mi spokoju.
W sprawie tak ważnej nie mogę nie opowiedzieć się za życiem.

Zdaję sobie sprawę z tego, że czasami nowe życie, które się poczęło, może oznaczać problem. Jest kłopotliwe, niewygodne..
Z jednej takiej zupełnie niespodziewanej i nieplanowanej ciąży urodził się nam Zbawiciel. Ten, w którego podobno większość ludzi w naszym kraju wierzy..

Nie zawsze jest dobry czas na dziecko. Czasami pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie. W najmniej odpowiedniej rodzinie. W najmniej odpowiednich warunkach.. jako dziesiąte. Jako chore. Jako zdeformowane. Jako trzecie na 60 metrach kwadratowych. W mieszkaniu wypełnionym już książkami i zabawkami..

Czasami myślę, że jeśli te zdesperowane kobiety postrzegają aborcję jako jedyną opcję i lekarstwo na swoje problemy, to chyba zawiedliśmy. Zawiedliśmy jako społeczeństwo, lekarze, chrześcijanie..
Zawiodłyśmy jako matki, siostry, przyjaciółki, koleżanki z pracy, położne..
Jeśli jedyną pomocą i wsparciem na które nas stać jest współczucie w autobusie na Słowację, trzymanie za rękę na czystym, wygodnym łóżku tuż przed usunięciem niechcianego dziecka.. to zawodzimy jako ludzie.
Bo w tych wszystkich gorących dyskusjach i zadawaniu pytań czy to ludzkie rodzić chore dzieci, najbardziej brakuje właśnie bycia człowiekiem.
Tak po prostu. Bez religijności w tle, kościoła i polityki..
Takim, który potrafi kochać, szanować, dla którego ludzkie życie jest drogie i cenne.
Nawet jeśli wymaga poświęcenia.

No tak.. łatwo mi mówić, bo mam troje zdrowych dzieci..
Kiedy jechałam na badania prenatalne, refundowane z powodu straty dziecka w pierwszej ciąży, nie interesował mnie wynik. Chciałam tylko zobaczyć mojego dzidziusia na dobrym sprzęcie.
Pobierano mi krew, obliczano prawdopodobieństwo urodzenia chorego dziecka, mierzono coś na USG.. przy Jasiu mail z wynikami nawet do mnie nie doszedł. Zapomniałam dopisać kropki w adresie.
Nie obchodziło mnie to. Nie dzwoniłam, nie upominałam się.. szczerze mówiąc, wyleciało mi to z głowy.
Urodziłabym, wychowała, kochała.. choć myślę, że ta miłość byłaby trudna.
Możliwe, że rodziłaby się w łzach nad dziecięcym łóżeczkiem. W poczuciu krzywdy, niesprawiedliwości.. ale zabić?
Nie było takiej opcji.

Dawca Życia, któremu staram się ufać, znał mnie i każde nienarodzone jeszcze dziecko, za nim w ogóle zostaliśmy poczęci. (Psalm 139;16)
Za nim pojawiły się magiczne dwie kreski na ciążowym teście, Bóg miał plan dla każdego człowieka.
Nikt nie jest tutaj z przypadku.
Dziecko Natalii również..

Nie mogę pisać o tym, że Bóg jest w centrum tego miejsca, a nie pisać o tym, że zabijanie nienarodzonych i zupełnie niewinnych dzieci jest złe, okrutne i nieludzkie.
Pan Jezus zawsze mówił wprost. Zło nazywał złem. Nigdy nie przejmował się zniesmaczonymi minami słuchających, kiedy nie wypowiadał prostych słów.
Pan Jezus potępiał grzech, nie człowieka. Człowieka kocha, daje szansę, nie obrzuca kamieniami, chociaż jako jedyny ma do tego prawo.

Ja też w nikogo nie chcę rzucać kamieniami, ale wybaczcie- nie zrozumiem. Nie polubię. Nie zaakceptuję. Nie wybiorę się na koncert.
Jak się okazało, wyznanie artystki otworzyło usta wielu kobiet w podobnej sytuacji. Nie jest sama, nie jest jedyna.
Niestety nie.
Nie czuję potrzeby hejtu, chociaż moją pierwszą reakcją była ogromna złość.
Teraz czuję żal. Żal mi tych kobiet.
Nie widziały perspektyw, nadziei, pomocy.. nie widziały siebie w nowej rzeczywistości.
Możliwe, że nie poznały źródła prawdziwej miłości, dlatego nie były wstanie kochać siebie mniej, albo pokochać to nowe, poczęte życie - bardziej..
Możliwe, że były same, a powinny być z kimś.

To motywuje mnie do jeszcze piękniejszego życia.
Do tego, żeby być tym kimś, kto poda rękę.
Chcę jeszcze głośniej mówić o Bożej miłości i o tym, że z Nim nie ma sytuacji bez wyjścia.
Że z Bogiem nawet 2 + 3 na 60 metrach można pogodzić. I niechęć do pieluch można przezwyciężyć.. albo poszukać rodziny, dla której ten tak bardzo niechciany maleńki człowiek, stanie się chcianym i kochanym najbardziej na świecie..

Wierzę, że nasz Niebiański Ojciec bierze te wszystkie dzieci, które nie miały szansy poznać świata, na swoje kolana. Trzyma je blisko swojego serca już tam, w niebie..
Wierzę, że każde jedno jest szczęśliwe i spokojne.
To moje, tak bardzo wyczekiwane i to jej, dla którego zabrakło już miejsca w mieszkaniu i w sercu..

25 komentarze

Napisz komentarze
Sapiora
AUTOR
26 października 2016 13:04 skasuj

Też chciałam nie angażować się w słowne przepychanki przy okazji czarnego protestu, bo wiedziałam że w takich sytuacjach rację ma ten kto głośniej krzyczy. Ale nie dawało mi to spokoju. Za każdym razem kiedy ktoś mówił 'płód', a nie 'dziecko', to dostawałam białej gorączki. Ale nie potrafilam ująć tego w słowa. A teraz już nie muszę. Dziękuję.

Odpowiedz
avatar
Anonimowy
AUTOR
26 października 2016 20:45 skasuj

Podpisuję się w całej rozciągłości.
Ten temat tkwi w mojej głowie i w sercu. Nie czuję jednak hejtu, a wszechogarniający smutek - zarówno wobec dzieci, jak i kobiet, które zdecydowały się na aborcję... Nie zostaje nam wiele więcej, jak modlić się, błogosławić i żywić nadzieję, że zarówno dzieci, jak i mamy, będą mogły poznać Tego, którego miłość przezwyciężyła grzech.

Odpowiedz
avatar
Jaga
AUTOR
27 października 2016 07:59 skasuj

smutne ale prawdziwe i oddaje to co czuję i chciałam wyrazić ale brakło mi pokory i wewnętrznego opanowania by wyrazić to w tak kulturalny a jednocześnie dobitny sposób....dziękuję! Poruszyło mnie zdanie, że Jezus nie milczał i zło nazywał złem....tak to jest zło! Jednocześnie współczucie dla kobiet /sama byłam młoda i myślałam w ten sam sposób jak teraz większość tych, które są za.../ Boże wybacz, ale to nauczyło mnie nie wyciągać palca w kierunku innej osoby aby wskazywać winę .....chociaż jestem przeciwna ustawom, które piętnują i karzą kobiety....myślę, że jak Jezus my wierzący powinniśmy wskazywać dlaczego zło jest złem ale nie oskarżać i nie karać. Nie mamy prawa! Miłością musimy zło zwyciężać!. Czyny nie ludzi sądzić powinniśmy! Jakże to trudne wśród tego jazgotu....dlatego tak cenne są tego typu artykuły! Raz jeszcze dziękuję

Odpowiedz
avatar
27 października 2016 11:49 skasuj

"Wszyscy pragniemy postępu, ale jeśli jesteś na niewłaściwej drodze, postęp oznacza odwrót i wędrówkę z powrotem, w kierunku właściwej drogi; w takim przypadku człowiek, który zawróci najszybciej, jest najbardziej postępowy." C.S. LEWIS

Odpowiedz
avatar
27 października 2016 13:39 skasuj

Tylko tyle i aż tyle.
Modlitwa ma moc. Ogromną.
Mogą nie przyjąć tego, co mówimy. Mogą odwracać się i nie patrzeć na nasze życie.. jednak nasza modlitwa dociera w te miejsca, gdzie my nie jesteśmy w stanie dotrzeć.
Ostatnio słyszałam, że 'ludzie są bezradni wobec naszych modlitw'

Odpowiedz
avatar
27 października 2016 13:43 skasuj

Oj ile razy kasowałam niepotrzebne słowa...
Ulżyło mi, kiedy przeczytałam ten komentarz. Dzięki.

Odpowiedz
avatar
27 października 2016 17:49 skasuj

Dziękuję. Nie Jesteś sama w swoich odczuciach i przemyśleniach.

Odpowiedz
avatar
Anonimowy
AUTOR
27 października 2016 19:04 skasuj

Naprawdę pięknie powiedziane. Pozdrawiam.

Odpowiedz
avatar
Madlen M
AUTOR
27 października 2016 19:19 skasuj

Swietny artykul, nareszcie taki pod ktorym podpisałabym sie w 100%, dziekuje i udostepniam.

Odpowiedz
avatar
BEM IK
AUTOR
27 października 2016 21:30 skasuj

Dziękuję za ten tekst.

Odpowiedz
avatar
Anonimowy
AUTOR
29 października 2016 22:18 skasuj

1. "Pod szokującym dla mnie wyznaniem piosenkarki, posypały się komentarze:
'Brawo Natalia'
'Cóż za odwaga'
'Podziwiam Panią'
'Wspaniała kobieta'
...

Nie mogę zrozumieć, ani nawet przyjąć do wiadomości, że coś, co powinno być zupełną ostatecznością w wyjątkowych przypadkach, jest podziwiane, chwalone i akceptowane.
Jeden bije brawo, drugi klepie po ramieniu.."

Otóż komentarze te nie oznaczały: "Brawo, Natalia, że usunęłaś ciążę." Oznaczały: "Brawo, Natalia, że zdecydowałaś się o tym napisać."

2. "Kobieta, która poroni w 8 tygodniu, traci dziecko." W moim rozumowaniu "traci dziecko" oznacza "w przyszłości nie będzie miała dziecka." I tak, płód to raczej najlepsze określenie.

Pozdrawiam,
kb

Odpowiedz
avatar
29 października 2016 22:36 skasuj

1. Niby tak.. ale część kobiet, które to napisały pochwalają sam fakt usunięcia tego dziecka, nie odwagę.
Wszystko jedno.. dla mnie to nic nie zmienia. Zupełnie nic.
W moim rozumieniu, człowiek, który nie zgadza się z aborcją, nie będzie bił brawo nawet dla samego odważnego wyznania..
2. Każdy ma prawo do własnego rozumienia pewnych rzeczy.
Nie przeszkadza mi określanie dziecka płodem, dopóki nie oznacza to zabieranie mu prawa do życia- 'bo jest TYLKO płodem..'

Również pozdrawiam i dziękuję za komentarz

Odpowiedz
avatar
Anonimowy
AUTOR
29 października 2016 23:21 skasuj

Tak mi przyszło ba myśl kiedy czytałam. Skoro dla każdego z nas jest przeznaczone miejsce to człowiek nie dopuszczajac drugiego czlowieka na swiat stwarza chaos...

Aa.

Odpowiedz
avatar
1 listopada 2016 20:56 skasuj

Nie wiem od czego zacząć...Często zastanawiałam się dlaczego tak się dzieje. Myślałam o tym jak bardzo kobieta czuje się sama w sytuacji gdy oczekuje dziecka, ze decyduje się na aborcję. Nie wierzę też w to, że psychika nie cierpi później. Jest wiele kobiet które bardzo chcą mieć dziecko a już poroniły i bardzo przeżywają taką stratę...dlaczego te, które jednak zdecydują się na aborcję miały by nie przeżywać... Czasem oglądam reportaże i gdy widzę zmęczonych ale jednocześnie radosnych ludzi utwierdzam się w przekonaniu, że każdy jest na tym świecie w konkretnym celu. Jedni rodzą się chorzy ale nie stają się ciężarem tylko łaską dla pozostałych. wnoszą coś wspaniałego w nasze życie. Otwieraja czasem oczy na to co jest naprawdę istotne. Jaką mamy pewność, że jeśli urodzimy zdrowe dziecko to ono pozostanie zdrowe do końca życia? Wielu rodzi się pięknych i zdrowych a po wypadku są unieruchomieni... czy to znaczy, że należy też ich uśmiercić bo potrzebują pomocy w wykonywaniu codziennych czynności? Pozdrawiam. Ania

Odpowiedz
avatar
3 listopada 2016 14:23 skasuj

Jeśli chodzi o chore dzieci, to skasowałam praktycznie cały tekst dotyczący tej kwestii..
Ale tak. Masz zupełną rację.
Kiedyś mama bardzo chorego dziecka powiedziała mi, że jest Bogu wdzięczna za swojego chorego syna, bo nigdy nie byłaby tą osobą, którą jest, bez Niego.
Pozdrawiam i dziękuję za komentarz

Odpowiedz
avatar
1 lutego 2017 22:44 skasuj

Witam.Mogła bym podpisać się pod każdym słowem.Dziękuję za ten tekst i jestem szczęśliwa ,że są tak właśnie myślące kobiety.Nigdy nie mogłam pojąć jak można jedno zabić a temu któremu udało się przyjść na świat mówić jak bardzo je kocham .Też mam troje dzieci i w Polsce w okresie rozrodczym kobiety prawie nigdy nie jest to ten idealny czas gdy mamy swoje urządzone mieszkanie ,pozycję w firmie,dorobek itp,więc wychowywanie dzieci i tak przeważnie zawsze niesie ze sobą jakieś trudy i zmęczenie,wiec bez sensu mówić o jakichś trudnościach typu za male mieszkanie czy nie ten moment.Miłość jest tak wielkim uczuciem ,że nie myśli się nawet o trudach wychowania bo trudy są zawsze.są zmartwienia ,nieprzespane noce ale jeśli jest w nas miłość to można ze wszystkim dać sobie radę.Aborcje w sytuacjach bardzo skrajnych to i tak margines i maleńki procent.Przerażające są opinie jakie przeczytałam na portalach różnych ,z jaką łatwością i obojętnością dla życia pisały tam kobiety.Świat się oburza na terrorystow którzy zabijają niewinnych ludzi ,fakt to jest przerażające ale są to obcy ludzie a zabija ta co powinna obronić i ochronić.Rozpisałam się zbytnio ale takie tematy nie dają spokoju.Pozdrawiam

Odpowiedz
avatar
Kamila
AUTOR
29 sierpnia 2017 16:32 skasuj

Podpisuję się pod każdym Twoim słowem. Z drugim dzieckiem, w ryzykownej ciąży lekarz dał mi wybór- dla mnie oczywisty. Każdego dnia, patrząc na dzieci, dziękuję Bogu za to że zaufałam.
Wiesz co było dla mnie równie trudne podczas protestu, to polityczne zaszufladkowanie.
Teraz to ja biję BRAWO!

Odpowiedz
avatar
Mary Na
AUTOR
27 listopada 2017 22:40 skasuj

Dziś odkryłam ten blog, pięknie piszesz o życiu, Bogu i tym co najważniejsze. Zgadzam się z Tobą!!! Jestem w piątej ciazy i nie wyobrażam sobie bym mogła pomyśleć tak jak Natalia, choć nie jest łatwo, choć nie jest wygodnie i trzeba znowu rezygnować z wielu rzeczy. Tylko, że te rzeczy nigdy nie były dla mnie na pierwszym miejscu, najważniejsze. Kiedy pojawia się człowiek przyjmujesz go do siebie tak jak jest.
Będę tu zaglądać, dzięki że piszesz!

Odpowiedz
avatar
MaryNa
AUTOR
27 listopada 2017 22:51 skasuj

Pięknie piszesz. Podpisuje się pod tym !
Jestem w piątej ciąży, wiem, że nie jest łatwo, że nie ma odpowiedniej chwili, że zawsze trzeba z czegoś zrezygnować, ale nigdy nie przyszło mi do głowy żeby zabić. Wszystko w środku aż boli jak się słyszy takie kobiety.
Dziękuję Ci Nadii, że jesteś i że piszesz tak cudnie. Będę tu zaglądać, dziś Cię odkryłam:-). Wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twoich bliskich!!!

Odpowiedz
avatar
Anonimowy
AUTOR
17 lutego 2018 09:49 skasuj

Te słowa mamy jak najbardziej rozumiem. Ale ja spokojnie mogłabym zrezygnować (nie dostać) z chorego dziecka i być całkiem inną osobą. Bo inna to przecież wcale nie gorsza? Wiadomo, jak już sie dostanie, to może być pięknie, wartościowo i sensownie. Cudownie odnaleźć sens i wdzięczność, to wielka mądrość, wielka miłość. Takie osoby są wspaniałym świadectwem. Ale chyba nikt nie modli się o chore dziecko, by mieć życie jeszcze piękniejsze i bardziej wartościowe?
Cudzie codzienności. A druga moja myśl, że jednak nikt nie powinien teoeretyzować jeżeli chodzi o posiadanie chorego dziecka znając życie z nim tylko z opowieści innych, nawet najbliższych znajomych. Nie chciałaś znać wyników - ok, twierdzisz że byś kochała, nawet już wiesz że pewnie byłaby to trudna miłość. Ale jednak urodziły się zdrowe dzieci i wszystkie te gdybania są w moim odczuciu niepotrzebne. Może zrobisz wywiad z mamą chorych dzieci, z mamą decydującą się na urodzenie chorego dziecka. To ma wartość i daje wiedzę, w niewielkim chociaż stopniu.
Anna

Odpowiedz
avatar