W rytmie

14.12.17 Komentarze 5

Zawsze mi się marzył, a od dwóch lat w końcu udaje mi się właśnie tak go przeżywać.
Przez grudniowe dni kroczę w moim własnym rytmie.
Najlepszym dla mnie i mojej rodziny na teraz.

Sama ustalam czym warto zająć się już, a co można spokojnie odłożyć na kiedyś.
Nakreślam sobie wstępny plan, a potem koryguję go biorąc po uwagę możliwości, które mam.
Najczęściej wykreślam kolejne rzeczy z listy, a nie dopisuję.
Robię to już bez żalu.

Skutecznie zagłuszam wszystkie głosy ciągnące mnie w miejsca, w których nie chcę być - te wypełnione nerwami, niezadowoloną miną, zabieganiem, narzekaniem..
Kiedy zapowiada się na burzę emocji, staram się odłożyć wszystko co akurat robię, usiąść z dziećmi na kanapie i zacząć czytać książkę. Albo zagrać w coś, co oderwie ich myśli od kłótni o drobiazgi.
Kiedyś nie było to dla mnie takie oczywiste. Teraz częściej mi się to udaje.

Wiem, że w każdym domu grudniowy rytm będzie inny.
Inne tradycje nas zachwycają, na inne rzeczy czekamy cały rok z utęsknieniem.
Jeśli potrafisz robić dziesiątki rzeczy w tym samym czasie zachowując przy tym uśmiech na twarzy - to nie rezygnuj z niczego.
Sprzątaj, gotuj, piecz, dekoruj.. a potem usiądź przy wigilijnym stole pięknie ubrana i szczęśliwa.
Ja niestety tak nie potrafię.


Ostatnie dni mijają mi w bez wyścigu nie wiadomo z kim i nie wiadomo po co, i tak bardzo mi z tym dobrze..
Nie wyciągam wszystkich ozdób, nie biegam ze szmatą po całym domu, nie wciągnęłam się w zakupowy szał.
Pod drukarką nadal jest kurz. Okno w pokoju Jasia wciąż czeka na swoją kolej.. i nawet mój ukochany wianek z szyszek leży jeszcze gdzieś w garderobie czekając na odpowiedni moment.

Zawsze chciałam w tym pięknym miesiącu móc, a nie musieć.
Robić to, co ubogaca mnie i moją rodzinę - nic poza tym.
Szkoda mi czasu na skupianie się na rzeczach, które powinnam, które wypada i o których mówi szeroko pojęta tradycja.
Bo skoro coś nie przywołuje uśmiechu i miłych wspomnień, jeśli nie ma w tym nawet cienia radości, to po co..?
Czy warto?
Myślę, że nie.

Ostatnio bardziej niż kiedykolwiek mam świadomość tego, że jeśli jednej rzeczy mówię tak, innej muszę powiedzieć nie.
Nie ma innej możliwości.
W życiu rządzi zasada coś za coś.
Nie można mieć wszystkiego.. po prostu nie można.
Dlatego staram się mówić tak dla tych wartości, które są dla mnie najważniejsze i Temu, który jest najważniejszy.

Podstawą mojego życia jest Pan Jezus Chrystus, a cała reszta..?
On ma całą resztę.

Chcę żeby mój grudzień oprócz pierniczków, ozdób, prezentów i względnie czystych okien, mógł poszczycić się przede wszystkim spokojem. Atmosferą uwielbienia, wzajemnego szacunku i Bożej obecności.
Moje najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa to te.. po prostu spokojne i beztroskie. Dni bez nerwowego poganiania, przeżyte w atmosferze miłości przywołuję w myślach najchętniej.
I dobrze pamiętam, że to głównie moja Mama nadawała rytm wszystkiemu w naszym domu.
To Ona tworzyła jego atmosferę.
Teraz ja tworzę atmosferę mojego.

Dlatego marzę o tym, żeby codziennie dawać moim dzieciom łagodną mamę.
Chcę żeby pamiętały Wigilie, przy których miałam siłę na uśmiech i wspólne śpiewanie kolęd.
Chcę żeby wiedziały, że wylany barszcz czy stłuczona bombka, to nie koniec świata.
To tylko plama.
To tylko trochę szkła.

Życzę ci, żeby zapach miłości wypełniał każdy kąt twojego domu.
Życzę ci łagodności i poczucia humoru, które potrafią nawet najbardziej nerwową sytuację obrócić w dobrą chwilę.
Życzę ci skupienia na tym, co wnosi w twoją codzienność ponadczasowe wartości, ale bez wysiłku ponad twoje siły.
Życzę ci, żeby każde tak w twoim życiu zawsze było warte twojego czasu, zaangażowania i poświęcenia.

Bez żalu zostaw za sobą wszystko, co cię obciąża, bo jeśli obciąża ciebie, nigdy nie będzie błogosławieństwem dla twoich najbliższych.

Znajdź swój rytm.
Nie tańcz, jak ci zagrają.



5 komentarze

Napisz komentarze
15 grudnia 2017 09:54 skasuj

Jaaa...za każdym razem idzie mi dreszcz jak Cię czytam! Dziękuję za to, że jesteś!

Odpowiedz
avatar
Anonimowy
AUTOR
15 grudnia 2017 12:40 skasuj

Wszyscy wzajemnie nakręcamy spiralę, bo jeszcze to nie zrobione, jeszcze tamto. Po co nam to wszystko? Najbardziej lubię pytania typu: a okna już umyłaś, a posprzątałaś na święta...itd. Zaraz, zaraz chwila a czy tylko na święta myjemy okna i sprzątamy? A czemu nikt nie zapyta czy przygotowałam swoje serce na przyjście Jezusa? Czy byłam u spowiedzi? Hmmm a czy o to nie chodzi w świętach? Sfera duchowa każdego człowieka zostaje wepchnięta w kąt. Przygotujmy nasze serca, odkurzmy, wypierzmy z brudów. Poczujmy prawdziwą radość z czystego serca gotowego na przyjście Zbawiciela. Gdyby każda z nas zaczęła podchodzić do świąt właśnie w taki sposób jak Ty Nadio. Byłoby pięknie. Życzę Tobie i Twojej rodzinie aby Nowonarodzony Jezus napełnił Wasze serca miłością, radością i spokojem pozdrawiam stała bywalczyni Magdalena

Odpowiedz
avatar
15 grudnia 2017 17:15 skasuj

Niestety coraz trudniej jest nadążyć za tymi wszystkimi wymaganiami, które nieraz stawiamy sobie sami.
Dziękuję za piękny komentarz Madzia :*

Odpowiedz
avatar
15 grudnia 2017 17:16 skasuj

O jacie... bardzo mi miło ;)
Dziękuję, że jesteś!
Ściskam

Odpowiedz
avatar
17 grudnia 2017 17:58 skasuj

Piękne słowa, aż miło się Panią czyta:-)Pozdrawiam ciepło

Odpowiedz
avatar