10 minut

19.3.17 Komentarze 1

W dziesięć minut można zrobić sobie tosty z dżemem.
Można umyć prysznic i umywalkę, rozwiesić pranie, albo posprzątać klocki z podłogi.
Można dziesięć minut siedzieć na kanapie i przeglądać facebooka, z dzieckiem błagającym o naszą uwagę.
Albo te cenne minuty codziennie w korku się wkurzać. Tym po pracy, albo przed.
Dziesięć minut, to tyle, ile niektórym zajmuje droga z dzieckiem do szkoły. I można siedzieć wtedy cicho w aucie lub w milczeniu iść trzymając je za rękę. A można ten czas wykorzystać.
Zobaczyć potencjał dziesięciu zwykłych minut.

Te dziesięć minut może nam przez palce uciec nie wiadomo kiedy i gdzie.
Bo to przecież tak niewiele i prawie nic nie znaczy.. ale jeśli tylko zechcesz, to w dziesięć minut możesz o wiele więcej, niż myślisz.

W dziesięć minut można zadbać o siebie bardziej.
Można poznać Boga lepiej, albo koleżankę z biurka obok.
Można rozwijać się i spełniać marzenia.
Można dowiedzieć się, o czym marzy twoje dziecko i czego nauczyło się w przedszkolu.

To, o czym zawsze tylko marzyłaś, co było zupełnie poza twoim zasięgiem od lat, możesz w te krótkich dziesięć minut, krok po kroku, powoli zdobywać.
Myślisz, że to za mało?

Też tak myślałam, dlatego na przykład, mimo szczerych chęci nie ćwiczyłam od miesięcy, a kocham to robić!
Nigdy nie było czasu.
Niestety wyznaję zasadę, że albo wszystko, albo nic.
Albo półgodzinny trening, albo żaden, bo inaczej nie ma sensu..

Ale dziesięć minut, to zupełnie wystarczająco.
Na trening.
Na zdrowy koktajl przed południem.
Na rozmowę z Bogiem. Z mężem. Z dzieckiem.
Na przeczytanie kilku stron książki albo kilku wersetów wieczorem w pachnącej pościeli.
Na pomalowanie paznokci.
Na ... co tylko sobie wymyślisz.

Musimy tylko otworzyć się na metodę małych kroków.
Na dziesięć krótkich minut każdego dnia.


Już dwa tygodnie temu powinnam była Wam o tym napisać, ale po pierwsze nie byłam pewna, czy to was zainteresuje, a po drugie chciałam najpierw sprawdzić na sobie, czy to działa.

Sympatyczna Pani na filmiku powitalnym zapewniała mnie, że w dziesięć minut dziennie można zmienić nawyki na lepsze. Że można poczuć się lepiej, być silniejszą i bardziej sprawną. Że można chcieć więcej i widzieć zmiany. Dobre zmiany!
Po dwóch tygodniach wyzwania 21 days of pilates mogę powiedzieć, że to wszystko jest prawdą.


Podrzucam wam link do darmowych ćwiczeń pilates.
Spokojne ruchy, uśmiechnięta trenerka i szum morze w tle.
Bez gonitwy, ścigania się z kimkolwiek i przereklamowanego perfekcjonizmu.
Każdy trening trwa tylko dziesięć minut. Wystarczy jeden dziennie.

Wyzwanie trwa już jakiś czas, ale bez problemu możecie zapisać się jeszcze dzisiaj  TUTAJ  i dostawać na maila treningi na każdy dzień, albo po prostu możesz wejść na tą stronę  TUTAJ  i otwierać kolejne filmiki kiedy tylko chcesz.
Niestety po zakończeniu wyzwania, wszystkie treningi będą dostępne za opłatą, ale jeszcze tydzień możecie spokojnie z nich korzystać za darmo.

A jeśli się wam spodoba, bez problemu znajdziecie na YouTube podobne nagrania nawet po polsku.
( np. Ewa Chodakowska i jej słynne 6-minutówki  TUTAJ )

Szczerze mówiąc, codziennie czekam na moje dziesięć minut.
A efekty?
Powiem tylko, że warto.
Dla siebie, dla rodziny, dla zdrowia.
I naprawdę chce się więcej!

Nie zrażaj się tym, że nie znasz angielskiego. Nie musisz.
Rób tylko to, co widzisz na filmikach najlepiej jak potrafisz.
To wystarczy.

Mówią, że jeśli chcesz coś zmienić w swoim życiu, to musisz zmienić coś w swoim życiu.
Dziesięć minut dla siebie znajdziesz zawsze.
Zdecyduj, na co chcesz je przeznaczyć i zrób to.

Mam nadzieję, że będziesz zaskoczona jak wiele można zmienić w tak krótkim czasie, z dobrym nastawieniem i odrobiną samozaparcia.

Daj znać!










1 komentarze:

Napisz komentarze
Magdalena
AUTOR
22 marca 2017 05:58 skasuj

Dziękuję, że mi to uświadomiłaś:) 10 minut na Twój blog - też bardzo cenne:)
pozdrawiam wiosennie:)

Odpowiedz
avatar