Egoistka

13.3.16 Komentarze 3

Przyprowadzając lub odbierając synka z przedszkola mam okazję spotykać wiele mam.
Różnych mam.
Raczej nie rozmawiamy. Mijamy się na korytarzu uśmiechając się do siebie albo mówimy sobie dzień dobry w przedszkolnej szatni.
Od czasu do czasu widzimy się też na przedstawieniach i zajęciach otwartych dla rodziców.
Wszystko takie na szybko, w przelocie, bez dłuższych rozmów i zaproszeń na kawę.

Nie mam w zwyczaju przyglądać się ludziom, analizować zachowań, podsłuchiwać o czym rozmawiają ze swoimi dziećmi przy ubieraniu kapci i jakim robią to tonem.
Ale pewne rzeczy po prostu zauważam.
Pewnych rzeczy po prostu nie da się nie słyszeć.

Spotykam mamy, które o 7 rano i o 4 popołudniu wyglądają tak samo- dobrze. Bez zarzutu.
Mają zrobiony makijaż, ładnie uczesane włosy i nienaganne paznokcie. Ubrania noszą kobiece, niezniszczone, starannie dobrane. Nie takie po domu. Zazwyczaj chodzą na obcasach, ale są i takie w wygodnych balerinach. Zapach ich perfum wypełnia całą szatnię.
Często się uśmiechają. Albo dobrze udają, albo są naprawdę zrelaksowane. Mówią do dzieci spokojnie, nawet jeśli widać, że bardzo się śpieszą. Znajdują chwilkę żeby poczytać co jest na śniadanko, podziwiać wywieszone na korytarzu prace plastyczne czy dać szybkiego buziaka.

Spotykam też inne mamy.
Czy jest 7 rano, czy 4 popołudniu, zawsze przebierają nogami kiedy tylko przekroczą próg przedszkola.
Zazwyczaj stoją nad swoimi dziećmi i ciągle je poganiają. Czasami słyszę jak wyciskają przez zęby nerwowe: pospieszysz się czy nie! Kiedy maluch prosi o przeczytanie menu, odpowiedź zazwyczaj jest krótka: daj spokój, nie mam czasu.
Niektóre na rękach trzymają młodsze dziecko, które ugotowane w zimowym kombinezonie, krzyczy wniebogłosy.
Nie widać makijażu, ale podkrążone, zmęczone oczy. Włosy niedbale spięte gumką w dziwnym kolorze.
Nie zwracają większej uwagi na ubranie, buty, paznokcie.
Może mają większe zmartwienia, a może im się nie chce po prostu. Jak ja to rozumiem..

Jednej z nich z torby wystawał pampers.
Daję głowę, że w środku znalazłby się jeszcze bidon z wodą, zapasowy smoczek i gumy owocowe. Może nawet zapasowe body i rajstopki.
Zamiast szminki w modnym kolorze- NIVEA na oblizane na sankach wargi.
Zamiast perfum- chusteczki nawilżane o zapachu lawendy.
Zamiast kremu do rąk- ten na odparzenia.
Ja taki zestaw w mojej torbie noszę prawie zawsze. Chyba, że właśnie zmieniłam torebkę i postanowienia mam inne oraz chwilowy porządek.
Do tego posmarkane chusteczki i papierek z wymamlaną gumą w środku..bo już smaku nie miała, więc oddał mamie jeden z drugim.
Trudno powiedzieć, gdzie te kobiety zawsze się tak śpieszą. Nie mam pojęcia, czy pracują w domu czy w sklepie spożywczym, a szef spóźnień nie toleruje. Może biorą nocne dyżury, żeby móc z najmłodszym w dzień w domu posiedzieć.. a może cały dzień spędzają na seriale.tv.
Może ledwo wiążą koniec z końcem i same są do wszystkiego.. albo mąż dobrze zarabia, a teściowa obiady gotuje.
Nie wiem czy lubią swoje dresy i odpryśnięty lakier na paznokciach. Nie wiem czy te nerwy od samego rana to ich wybór czy konsekwencja nieprzespanych nocy, nawału pracy, stresu, problemów z mężem.
Nie wiem.

Ale tak się ostatnio zastanawiałam, że może one po prostu zapomniały.. bo łatwo jest zapomnieć. Ja to wiem i może ty też..
Zapomniały o sobie.
Zapomniały jak to jest czuć się dobrze z samą sobą. Być zadbaną, zrelaksowaną, z perfumem na nadgarstku i błyszczykiem na ustach.
Od rana w dobrym nastroju, bo dzień zapowiada się cudny- choć taki zwyczajny..
Zapomniały jak to jest ukradkiem przeglądać się w sklepowych witrynach z uśmiechem na ustach i myśleć: fajnie wyglądam.
Zapomniały też, że lubią wykąpać się w wannie z pianą i gazetę poczytać. Też w wannie.
Włączyć ulubioną płytę i zrobić manicure z malowaniem na czerwono. A co!
Zrobić coś tylko dla siebie i nie być dla wszystkich w około na chwil parę..ze sobą się spotkać i pobyć. Zapomniały, jak bardzo to przecież potrzebne.


Ja nie jestem żadną znawczynią mody. Nie podążam za najnowszymi trendami, nie znam ich nawet..tyle co na ulicy zobaczę, w czym co druga kobieta chodzi.
Od siedmiu lat jestem przede wszystkim mamą. I tak będzie przez kolejne kilkanaście..i wcale mi to nie przeszkadza. Naprawdę nie. Zdecydowałam się na to świadomie i niczego nie żałuję.
Myślę jednak, że panuje takie ogólne przeświadczenie, że w macierzyństwie chodzi tylko o to, co robisz dla innych. O to co dajesz i ile dajesz- to jest wyznacznik dobrej matki.
Coś jest z tobą nie tak, jeśli wychodzisz na fitness, a niemowlak w domu z tatą zostaje.
Coś jest z tobą nie tak, jeśli lubisz kolację z mężem przy świecach- nie przy kuchennym stole z dzieciakami na piętrze.
Coś jest z tobą nie tak, jeśli masz ochotę wyjechać gdzieś sama. Zostawić dom, dzieci, obowiązki..już jesteś stracona, jeśli tylko to ci przejdzie przez myśl. Ile razy słyszałam: ja bym tak nigdy nie mogła jak ona..
Nie jesteś za dobrą mamą, skoro kupiłaś nową torebkę, a dziecko chce klocki lego albo najnowsze adidasy. Że niby kto jest ważniejszy?!
Będą też patrzeć z góry, jeśli postanowisz wrócić do pracy. Bo chcesz, bo musisz, bo masz kredyt..wszystko jedno. Już cię ocenili.
Jesteś egoistką.
Matka nie może chcieć.
Kobieta nie powinna myśleć o sobie. I kropka.

Czy mogę się nie zgodzić? Bo się wcale nie zgadzam!
Mama nie musi nosić zmechaconych swetrów i za dużych dżinsów.
Mama nie musi mieć cieni pod oczami i zmęczonej twarzy.
Dobra mama nie musi być każdego wieczora i popołudnia w domu.
Może nawet będzie lepszą mamą, jak jej te dwa wieczory w miesiącu nie będzie..albo kilka dni nawet.
Ile można tylko dawać? Jak długo kobieta jest w stanie radzić sobie z wszystkimi obowiązkami, jeśli nie znajdzie chwili dla siebie samej?
Jak może kochać innych nie akceptując siebie?
Czekaj, czekaj..jak tam jest napisane? 'Kochaj bliźniego swego..' jak?
'Jak siebie samego.' !
Serio?!
Bo żeby dawać innym, trzeba mieć. Z pustego i Salomon.... no wiecie.
 
Może nie pamiętasz już nawet co ci sprawia przyjemność. Co cię cieszy i motywuje do dalszego działania. Co sprawia, że chce ci się służyć z uśmiechem na ustach i radością w sercu.
Bo mów co chcesz, ale wszystkie jesteśmy tylko ludźmi i każda z nas potrzebuje oderwania się od codziennych obowiązków. Każda, bez wyjątku, potrzebuje poczuć się dobrze ze sobą i lubić siebie.
Możesz czuć się dobrze w sportowych butach albo w eleganckich szpilkach. W jeansach albo ołówkowej spódnicy. Możesz lubić patrzeć na siebie w lustro bez cienia do powiek i czarnej mascary, a możesz lubić właśnie z tą mascarą..mi jest wszystko jedno.
To tobie powinno zależeć. To ty powinnaś sobie przypomnieć jak to jest..czuć się dobrze ze sobą i z życiem, które masz.
Trzeba mieć odwagę sięgnąć po więcej. Po lepszą jakość życia, nabytą niekoniecznie za pieniądze.

Tu nie chodzi o wielkość portfela, chociaż część z was pewnie się nie zgodzi..
Nie chodzi o to ile masz kasy, a właściwie- na co jej nie masz. To tylko wymówka- możesz mi wierzyć.
Wiadomo, że za kosmetyczkę zapłacić czymś trzeba.. ale super maseczki sprzedają też w rossmanie. Takie za 1,5zł (złoty pięćdziesiąt inaczej..). Raz kupisz wodę zamiast coli i już masz na maseczkę. A potem wieczorem nakładasz, wchodzisz do wanny z taką wodą, że przez kilka chwil musisz się przyzwyczajać..i siedzisz. Aż będzie zimna. Obok zapalona świeczka, choćby tealight. Wszystko jedno przecież..
Albo ten manicure. Wymaga czasu, odrobiny wprawy i chęci- nie pieniędzy.
Spacer też jest całkiem darmowy.. a ile razy pozwalamy sobie na to, żeby pospacerować samotnie po okolicy? Pomyśleć, pomodlić się na przykład, posłuchać tylko swoich myśli..
Ostatnio chciałam, ale nie poszłam. Pierwsze co mi przyszło do głowy to: A co ludzie pomyślą jak mnie zobaczą na spacerze w południe?! Samą! Że leń jakiś ze mnie..że mi tak dobrze, bo cały dzień w domu siedzę i pachnę.
Potrzebowałam tego wtedy jak nie wiem. A potem żałowałam, bo jak malutka wstała to dalej byłam nerwowa. Zmywałam naczynia i myłam ubikację zamiast na ten spacer iść..głupia.


Dzisiaj wiem, że następnym razem pójdę.
Będę egoistką.
Jestem nią i to do granic możliwości, bo nawet listę rzeczy, które sprawiają mi radość sobie zrobiłam. Rzeczy, które zawsze chciałam zrobić, ale zawsze było coś ważniejszego niż ja. Albo takie, które po prostu lubię, a zapominam o tych małych przyjemnościach. I co więcej- ja za tą listą podążam..a ja niby nie działam według list. No popatrzcie, jak to się człowiekowi może w krótkim czasie pozmieniać..
Mam na tej liście czytanie książki w ciszy, w łóżku. Z kubkiem gorącej herbaty na nocnym stoliku. Nie z doskoku jak zawsze.
Samotne spacery lubię i wyjścia do kina.
Lubię wypić kawę na mieście, a nie pamiętam kiedy ostatnio to zrobiłam..
Lubię mieć ładną torebkę i porządek w garderobie. I mało ubrań, a dobrej jakości.
Lubię obcasy. Fantastyczne czarne szpilki leżą w szafie, na tej najniższej półce, już dobre dwa lata. Baleriny, płaskie obcasy, jakieś sportowe nike są ostatnio na fali. Tak jest wygodnie i bezpiecznie, szczególnie z niemowlakiem na rękach. Do takich co z wdziękiem podbiegają w szpilkach do autobusu nie należę.. a zawsze chciałam.
Lubię zapalić pachnącą świeczkę wieczorem i Biblię w spokoju poczytać. Napisać kilka zdań w notatniku.
Lubię sam na sam z Bogiem, które jest prawdziwie sam na sam.
Lubię też rozpuszczone włosy, zapach zapomnianych perfum i lekki makijaż.
I prysznic rano. Uwielbiam po prostu!
Lubię otwierać drzwi klientom naszej firmy i nie wstydzić się tego co mam na sobie i jak akurat wyglądam.
Kawę w domu też lubię. Z Maćkiem.
Zrobiłam też sobie paznokcie. Chciałam od jakichś dwóch lat..teraz mogłam, więc sobie zrobiłam. Bo lubię i sprawiło mi to wielką radość!!

Muszę powiedzieć, że ja też zapomniałam ostatnio..tak jak te mamy w przedszkolu.
Nieraz byłam jedną z nich, ale powoli odświeżam sobie pamięć.
Nawet do kina planuję iść. Z mężem nie mogę, ale kogoś znajdę i pójdę!



Chcąc nie chcąc słyszę gdzieś w środku siebie głos oskarżenia: to takie nieduchowe!!
'Tego co w górze szukajcie (...) O tym co w górze myślcie, nie o tym co na ziemi.'  (Kolosan 3;1-2)
'Kobiety powinny mieć ubiór przyzwoity, występować skromnie i powściągliwie, a nie stroić się w kunsztowne sploty włosów ani w złoto czy perły, czy kosztowne szaty..'  (I Tymoteusza 2;9)
Ten głos woła jeszcze:
'Jeśli chcesz mieć siłę do dawania otwórz Biblię i przeczytaj jakiś rozdział! Spędź czas z Bogiem, pozwól aby On cię wypełnił. Nie próbuj zastępować Bożej obecności ładnymi ubraniami czy relaksem z książką na kolanach. Pij ze  źródeł życia a nigdy nie będziesz już pragnąć! Przestań myśleć o sobie! Lepiej jest dawać aniżeli brać...'

To wszystko prawda.
Tak jest napisane i zgadzam się z tym w 100%. Jak mogłabym inaczej?
Każdemu człowiekowi, zawsze, bez względu na to co robi i jak wygląda jego życie- Jezus wystarcza.
Jego obecność pomaga przechodzić przez życie zwycięsko. On może wypełniać nasze braki i dać nam prawdziwe i trwałe odświeżenie. Tylko On, a nie nowa torebka!! Nieraz o tym pisałam..
Ale tak samo jak my lubimy dawać swoim dzieciom nagrody i sprawiać im przyjemność nie tylko samym przebywaniem z nimi - mimo, że to jest dla nich zawsze najważniejsze, tak samo nasz Ojciec w niebie chce dawać nam rzeczy, które sprawiają nam radość! Tak po prostu.
Masz pozwolenie.
To nie grzech polubić siebie! Przeglądać się w lustrze z uśmiechem na twarzy i cieszyć się z ładnych, zadbanych paznokci.
To nigdy nie powinno być najważniejsze, ale nikt mi nie powie, że nie jest ważne i fajne. Kobieta chrześcijanka nie musi nosić długiej do kostek spódnicy i rozciągniętej bluzki. Obcasy nie są światowe! Możesz o siebie zadbać, wyglądać pięknie i skromnie zarazem. A w tym wszystkim przynosić Bogu chwałę!
Twoje samopoczucie i siły które masz- albo ich brak..mają konsekwencje w tym jak reagujesz na stres, jak traktujesz swoją codzienność i dzieci, które wymagają od nas naprawdę dużo.

Możesz mieć pewność, że żadna rzecz, nie da ci nigdy wiecznego szczęścia. Żaden relaks, spa, wyjazd, wakacje..nic.
Każda z nich może jednak nieco rozjaśnić ciężki dzień lub dać wytchnienie w problemach.
Przynieść fizyczne ukojenie i przyjemność.
...czy to źle, że tego czasem potrzebujemy?

Daj sobie prezent.
Zrób listę rzeczy które lubisz, które sprawiają ci radość i wnoszą w twoje życie powiew świeżości. Pewnie za niektórymi zdążyłaś się już stęsknić albo o części dawno już zapomniałaś..?
Idź do fryzjera, pomaluj paznokcie, książkę dobrą poczytaj. Albo zwiąż włosy w kucyk i idź pobiegać! Z Chodakowską poćwicz..
Zrób coś dla siebie.
Sama zobaczysz, że oklepane przysłowie Szczęśliwa mama- szczęśliwe dzieci, to najprawdziwsza prawda.
A do tego i mąż szczęśliwszy, i wszyscy w około.. gwarantuję.
Jestem też pewna, że Bóg z radością na twój uśmiech będzie patrzał. Nawet uśmiech do witryn sklepowych. Ukradkiem, jak już włożysz te szpilki...
Spróbujesz?
Bądź egoistką przez kilka chwil i już więcej nie zapominaj, jak to jest...








3 komentarze

Napisz komentarze
Anonimowy
AUTOR
14 marca 2016 10:50 skasuj

Lubię czytać twoje posty. Zawsze jak czytam, to sobie myślę, że przeżywam dokładnie to samo.. Zgadzam się , że taki zdrowy egoizm jest potrzeby każdej mamie. Czasem wystarczy tylko na chwilę wyjść z domu, żeby nabrać sił, dystansu, zaczerpnąć świeżego powietrza. To jest nie tylko potrzebne, ale wręcz konieczne.
Dla mnie najtrudniejszy jest czas jak się karmi piersią i dziecko jest takie bardzo przywiązane, że beze mnie nie zaśnie, jeszcze do tego nie akceptuje butelki. Przez długi czas czułam się niemal uwiązana w domu. Na szczęście powoli się to zmienia. Monika

Odpowiedz
avatar
Unknown
AUTOR
28 maja 2018 12:49 skasuj

Dziękuję Ci naprawdę za ten post. Jestem właśnie w takim momencie, gdzie zapomniałam zupełnie o sobie, o szczęściu. I jestem tą mamą, która goni, denerwuje się bez potrzeby, pogania. A nie chcę, chce być dobrą mamą i pokochać siebie na nowo. Jezus wystarcza to prawda, gdyby nie on to dawno bym się już poddała. Dał mi ten tekst od Ciebie. Dokładnie mnie zna i wie co zrobić, żebym znowu wróciła na właściwe tory. Bardzo Ci dziękuję :)

Odpowiedz
avatar
28 maja 2018 20:43 skasuj

Dziękuję.
Żeby dawać innym, trzeba mieć z czego... dbaj o siebie ;)

Odpowiedz
avatar