W perspektywie wieczności

14.9.18 Komentarze 3

Gdzieś w całym tym zabieganiu zupełnie ją zatraciłam.
Zapomniałam, że powinna być nieodłączną częścią mojego życia. Takim filtrem, przez który przepuszczam każde odrzucenie, każde pragnienie, każdy problem, każde niepowodzenie, każdy komentarz na mój temat, każdą gorszą chwilę, każdy ból i trudność.

Odpowiednią perspektywę nietrudno jest zgubić gdzieś pomiędzy pracą, obiadem, a wizytą u dentysty. Nietrudno zatracić ją podczas niezliczonej liczby pytań przy kolacji i w porannej krzątaninie przed wyjściem z domu.
Wystarczy niewiele.
Czasami brak kawy w kuchennej szafce i ząbkowanie. Naprawdę.
Albo nocny kaszel... O tak! Kilkugodzinny nocny kaszel dziecka też pomaga zapomnieć, że jest coś więcej niż tu i teraz. Więcej niż to namacalne, realne i do bólu rzeczywiste.

Bez odpowiedniej perspektywy żyje się trudno.
Bo to mała rzecz, która potrafi naprawdę dużo zmienić.
Czasami dosłownie wszystko.
Właśnie dlatego perspektywa wieczności jest czymś, do czego powinnam i chcę wracać codziennie na nowo.
Chwila po chwili.
Trzeba o nią walczyć, bo światem zawładnęła idea życia tylko tu i teraz, a carpe diem w złym wydaniu może całkowicie przysłonić nam szerszy obraz rzeczywistości w której żyjemy, albo zupełnie ten obraz zniekształcić.

Chcę sięgać dalej niż za rok, za kilka lat, na starość.
Najważniejsze utożsamiać się w swoim życiu z tym, co niesie ze sobą wieczne korzyści. Nie z rzeczami, pieniędzmi czy wąsko pojętym powodzeniem. To wszystko przynosi radość, ale chwilową.
Ma swoją cenę, ale nie ma prawdziwej wartości.

Życie po tej stronie nieba jest ważne, ma swój cel i głęboki sens, ale to tylko most. A na moście nie buduje się domów... prawda?

Chcę uczyć się przeżywać moje dni wpatrzona w górę i z tej tęsknoty za niebem, przybliżać się do Boga.
Bo tylko Jego obecność może stać się naszym niebem już tutaj, na ziemi.
Właśnie dlatego kiedy nam źle, instynktownie szukamy Boga bardziej, bo ukojenie i przedsmak wieczności ukryty jest w Bożych ramionach.

Perspektywa wieczności wpływa na naszą codzienność i zmienia ją na lepsze. Wiem, bo sprawdziłam to setki razy.

Życie w perspektywie nieba w zadziwiający sposób ułatwia życie. Jest po prostu o niebo lepsze, pełniejsze!
Nabiera smaku, rozkochuje w Bogu jeszcze bardziej.. nie potrafię tego opisać.
No nie mam słów! A to nie zdarza się często.

Człowiek przestaje mieć tyle pretensji do wszystkiego i wszystkich, a swoje roszczeniowe podejście do życia wyrzuca do najbliższego śmietnika.
Przebacza szybciej
Uśmiecha się chętniej.
Dziękuje częściej.
Ocenia mniej.
Kocha dużo bardziej.

Taki czwartek na przykład.
Zwykły dzień. Te same wyzwania co wczoraj, te same nierozwiązane sprawy, nadzieje te same...
Tak samo jak wczoraj chłopcy kłócą się o bzdury. Tak samo Mili płacze podczas kąpieli i ucieka przy ubieraniu skarpetek.
Tylko że ja inna.
Patrzę sobie na to wszystko przez różowe okulary nieba i cieszę się znowu z pełnej lodówki i rosołu na obiad.
Z tego co jest, co mam i co mieć będę.
Wróciłam do perspektywy wieczności.
Jak mogłam w ogóle o niej zapomnieć?!

Niebo to nie bajka wymyślona przez naiwnych tylko nasza prawdziwa ojczyzna, w której każde Boże dziecko ma swoje miejsce.
Bóg włożył wieczność w nasze serca. (Kaznodziei Salomona 3;11)

Zastanów się na chwilę nad głębią tych słów.
Są przepiękne.


Człowiek, który naprawdę żyje w perspektywie wieczności nie zawraca sobie głowy bzdurami.
Nagle przestaje być ważne kto miał rację, kto zaczął, a kto wykrzyczał ostatnie słowo.
Łatwiej machnąć ręką i odpuścić. Nie wykłócać się i w nocy spać spokojnie.

Czy żyjąc w perspektywie wieczności nie zaczęlibyśmy patrzeć na nasze dzieci inaczej?
Rzadziej jak na kłopot, harówkę, przeszkodę.. a częściej jak na misję.
Te drobne niedogodności dnia codziennego ukryłyby się w cieniu wiecznej wartości tego, co jako rodzice robimy każdego dnia.
Bo naszym największym zadaniem jest rozpalić miłość do Jezusa w sercach naszych dzieci. Może żyjąc w perspektywie wieczności właśnie to znalazłoby się na pierwszym miejscu naszych priorytetów.

Perspektywa wieczności daje wolność.
Uwalnia od obsesji na punkcie swojego wyglądu.
Uzależnienie od opinii innych ludzi odchodzi w niepamięć.
Uwalnia od presji osiągania.
Od ubóstwiania zajętości, wiecznego zabiegania i kalendarza, który pęka w szwach.
Uwalnia od pielęgnowania w sobie urazy, żali i smutków.
Uwalnia od troski o rzeczy, na które i tak nie mamy wpływu.
Uwalnia od strachu przed śmiercią.
Uwalnia od dziesiątek wewnętrznych głosów po to, żeby zrobić miejsce dla Bożego szeptu...

Dzięki perspektywie wiecznego życia łatwiej jest powiedzieć sobie stop, jeśli trzeba. Z nią łatwiej jest przestać gonić, sięgać, pragnąć, osiągać.
Od zawsze za mało, płynnie przechodzimy w tryb wystarczająco.

W perspektywie wieczności mniej może przynieść satysfakcję i pełne zadowolenie, a więcej może zostać znalezione w Bogu.
Bo z Nim zawsze jest więcej.

Większość spraw, do których przykładamy tak wielką wagę tutaj na ziemi, o które tak bardzo się zamartwiamy i za którymi zabiegamy całymi latami, w odpowiedniej perspektywie zwyczajnie bledną.
Tracą swój dawny blask i swoje pierwsze miejsca w myślach i sercach.

Żyjąc w świadomości, że czeka na nas miejsce radości u boku Ojca, łatwiej jest przechodzić trudny czas. Cierpienia, rozczarowania i smutki znajdują swoje wyciszenie w nadziei wiecznego szczęścia, gdzie ani chorób nie będzie, ani łez, ani bólu, ani śmierci...

Skupiając wzrok na tym czego nie widzimy, mniej martwimy się o to, co widoczne dla oczu. (II List do Koryntian 4;18)

Z perspektywą wiecznego życia przychodzi taka pewność, że jedynym ważnym śladem, który człowiek może po sobie zostawić jest ten, który innych zaprowadzi do Chrystusa.
Żaden inny nie ma większego znaczenia.
I ta świadomość ukierunkowuje nasze życie i pomaga inwestować w to, co naprawdę jest tego warte i przynosi PONADczasowe korzyści.

Patrzę na swoje życie sprzed kilku tygodni i zadziwia mnie, jak szybko można zacząć budować cały swój świat na piasku.
Z jaką premedytacją trzeba ciągle kierować swój wzrok na Pana Jezusa, żeby nie zacząć żyć dla zaspokojenia swoich chorych ambicji, dla krótkich chwil satysfakcji czy czyjegoś podziwu.
Jak mocno można się trzymać swoich marzeń, celów i pragnień. Jak bardzo mogą nas one zaślepić, jeśli tylko tracimy czujność i perspektywę wieczności z Chrystusem.

Jaki ja mam teraz luz Kochani, no nieziemski! Dosłownie!
W każdej dużej i małej sprawie Bóg daje mi taki pokój, jakiego już dawno nie miałam.
Czeka na nas najlepsze z rąk Ojca!
Życie bez alergii, astmy, strachu i ciemnych, zimowych miesięcy.
Bez rozwodów, kłótni, samotności, depresji, bezustannej walki... i miliona innych rzeczy, z którymi zmagają się dzisiaj ludzie na całym świecie.

Czeka nas życie w wiecznej obecności samego Boga!
Najlepsze jeszcze przed nami!

Perspektywa  jutra  w niebie, może uratować każde nasze  dzisiaj  na ziemi.
Nie wypuść jej z rąk.

Naprawdę żyją tylko ci, 
którzy gotowi są umrzeć w każdej chwili. 
                                                                                                                Levi Lusko



Jeśli ktoś z was zna angielski i ma trochę wolnego czasu... albo po prostu postanowi zrezygnować z jakiegoś serialu żeby zainwestować w swój duchowy wzrost, to bardzo, ale to bardzo polecam to kazanie.
Cudowne.
Gwarantuję, że wszystko co właśnie teraz zaprząta wam głowę i nie daje spać w nocy, nie będzie miało większego znaczenia...
Ja posłucham sobie po raz kolejny.



3 komentarze

Napisz komentarze
Anonimowy
AUTOR
14 września 2018 14:57 skasuj

Oj Nadio gdyby tak wszyscy ludzie żyli w perspektywie wieczności. Popełniamy błędy, dopadają nas upadki bo taka jest nasz natura ludzka szkoda tylko że niektórzy tkwią w tym wszystkim z zaciekłością i żyją tak jakby po śmierci nie było nic. Staram się pamiętać, że jestem tu na ziemi tylko chwilkę, momencik. Pozdrawiam, stała bywalczyni Magdalena (przy wieczornej modlitwie będę miała prośbę do Boga- Ty wiesz jaką Nadio. Trzymaj tak dalej :)

Odpowiedz
avatar
Anonimowy
AUTOR
14 września 2018 19:52 skasuj

Jak to jest,że trafiasz w samo serce, w taki właśnie czas, kiedy chłonę każde słowo, które jest tak potrzebne. Słowo od samej Góry:) Duch Święty działa:)
Dziękuję ❤

Odpowiedz
avatar
Kasia M
AUTOR
19 września 2018 09:23 skasuj

Dziekuje za ten tekst. Ladnie mądrze to ujęlaś.Często zapominam o perspektywie wiecznosci.

Odpowiedz
avatar